Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Zawodówki uginają się pod reformą

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Nauczyciele sami muszą napisać nowe programy nauczania, choć nigdy tego nie robili. Pod presją czasu i bez żadnej pomocy. Nie ma podręczników do nauki zawodu i pieniędzy na doposażenie pracowni. Jest jak zwykle

1 września do zasadniczych szkół zawodowych i techników wchodzi reforma programowa. Dyrektorzy, choć zastrzegają, że zmiany idą w dobrym kierunku, to odnośnie do terminarza i zasad wprowadzania zmian mówią o skandalu.

Wskazują, że resort edukacji przerzucił na ich barki konieczność przygotowania nowych programów nauczania i dał im na to zaledwie cztery miesiące. Nowe programy często będą wymagały doposażenia szkół, a na to nie ma pieniędzy. Kolejny problem - na rynku nie ma podręczników do nauki zawodów według nowych zasad.

Dopiero na początku stycznia MEN opublikował kluczowy dokument dotyczący reformy, czyli nową podstawę programową kształcenia w zawodach. To według tych standardów nauczyciele mają napisać nowe programy nauczania. Czas mają do końca kwietnia, bo wtedy każda szkoła musi przedłożyć do samorządu arkusz organizacyjny, czyli dokument m.in. o siatce godzin w poszczególnych klasach i przydziale pedagogów do ich nauczania. - Do tej pory programy nauczania przygotowywali eksperci, a zatwierdzał MEN, teraz musimy zrobić to sami - mówi dyrektorka zespołu szkół zawodowych z woj. zachodniopomorskiego. Wprost przyznaje, że nie wszyscy nauczyciele mają doświadczenie, by to zrobić. A zmiany są duże.

Do tej pory uczeń zasadniczej szkoły zawodowej czy technikum zdawał jeden egzamin zawodowy po ukończeniu szkoły. Teraz egzaminów będzie więcej: w trakcie nauki uczeń będzie zdawał zewnętrzne egzaminy kwalifikacyjne. W zależności od zawodu, nawet trzy. - To oznacza, że program trzeba przygotować tak, aby już w II klasie uczeń mógł podejść do egzaminu, w natępnym roku do kolejnego i za rok do jeszcze jednego - mówi dyrektor technikum w Wielkopolsce. Przy tworzeniu nowego programu liczył na pomoc działającego przy MEN Krajowego Ośrodka Wspierania Edukacji Zawodowej i Ustawicznej. I choć ośrodek ma przygotować modele do pisania programów, to nie stanie się to szybko. - Na ich przygotowanie musimy ogłosić konkurs, nie mogliśmy zorganizować go wcześniej, bo rozporządzenie MEN pojawiło się dopiero w styczniu - mówi wicedyrektor KOWEZiU. Dodaje, że zostanie on ogłoszony lada dzień. Niedługo ma się pojawić też poradnik, jak pisać programy nauczania. Będzie dość ogólny - nowa podstawa programowa wyróżnia ponad 200 zawodów.

To dlatego w jednym ze śląskich zespołów szkół zawodowych nauczyciele zamiast odpoczywać w ferie, pracują nad programami. - Wszystko w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy, nie dostaną złotówki za przygotowanie rewolucyjnych zmian - mówi dyrektorka tego zespołu. I dodaje: - Nowe treści nauczania wprowadzają elementy wiedzy, których do tej pory nie było. Aby móc je wykorzystać, potrzebne jest doposażenie pracowni. Na to mamy szukać pieniędzy w ramach funduszy UE - podkreśla.

Podobny problem jest z podręcznikami. Nie ma ich na rynku. Wszystko dlatego, że w tym roku reforma wchodzi także do szkół ogólnokształcących i wydawcy w pierwszej kolejności przygotowują podręczniki dla uczniów tych placówek. Ministerstwo Edukacji Narodowej obiecuje, że już wkrótce do dyspozycji dyrektorów będzie 315 ekspertów, którzy pomogą im wprowadzać zmiany. Przypomina też o tym, że od ubiegłego roku prowadzone są szkolenia dotyczące zmian w szkolnictwie zawodowym.

Nikt nie zapłaci pedagogom za pracę przy pisaniu programów

@RY1@i02/2012/028/i02.2012.028.00000070b.802.jpg@RY2@

Fot. Artur Hojny

Aby dostosować pracownie do nowych wymagań, potrzeba pomocy, na które brak środków

Artur Grabek

artur.grabek@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.