Szkolnictwo wyższe jest dostosowane do miernot
Do tematu programu szkolnego i akademickiego wracamy co roku i ciągle pojawiają się nowe, mniej lub bardziej nierozsądne, szczegóły ("Pan Tadeusz"), a brakuje jasnej wizji, idei czy choć projektu nauczania. Kogo uczymy, po co uczymy, czego powinniśmy uczyć, a czego nie? Dostałem list od zdolnego młodego człowieka, który dostał się na studia ekonomiczne, a marzył o informatyce. Znakomicie zdał maturę z przedmiotów ścisłych, ale za dobrze z polskiego, bo napisał świetny esej, a nie wyuczone, marudne wypracowanie. I mimo odwołań został nisko oceniony. Zabrakło mu punktów z polskiego, żeby się dostać na informatykę! Tu widać dokładnie kretynizm polskiego systemu szkolnego (chyba zresztą dotyczy to całego Zachodu), którego skutki obserwujemy na podstawie prac rocznych studentów I roku. Bardzo rzadko umieją napisać esej, raczej wypracowanie jak z Wikipedii. Dlatego też uczymy ich pisania eseju, ale z tego, co wiem, na uniwersytecie mało kto prowadzi takie zajęcia.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.