Po raz pierwszy mniej nauczycieli w szkołach
Po wakacjach do pracy nie wróciło 7 tys. pedagogów. W tym roku będzie podobnie. Powody to malejąca liczba uczniów i coraz gorsza sytuacja ekonomiczna samorządów
Niż demograficzny w końcu dopadł nauczycieli. Liczba uczniów w szkołach podstawowych, gimnazjach, liceach i technikach w ostatnich sześciu latach spadła o 1,1 mln. Jak wynika z najnowszych danych Systemu Informacji Oświatowej (SIO), spadła też liczba nauczycieli. Od 1 września 2012 r. w placówkach pracuje 661,6 tys. nauczycieli. To oznacza, że grupa pedagogów stopniała o siedem tysięcy w porównaniu z poprzednim rokiem szkolnym. Ponad 2 tys. osób przeszło na pełne emerytury, część odeszła z zawodu lub czasowo z miejsca pracy, a pozostali zdecydowali się na zamianę stosunku pracy z mianowania na niepełny wymiar zatrudnienia, np. w szkołach stowarzyszeniowych.
- Szacujemy, że w tym roku pracę może stracić dwa razy więcej nauczycieli - mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP).
Podkreśla, że często przyczynami zwolnień są względy ekonomiczne gmin, a nie dbanie o lepszą jakość kształcenia.
Zwolnienia jednak nie dziwią, jeśli weźmie się pod uwagę liczbę uczniów. W ostatnim roku było ich 4,6 mln, czyli mniej o 141 tys. Resort edukacji wskazuje, że tendencja spadkowa dotyczy wszystkich typów placówek, ale w największym stopniu gimnazjów, w których znalazło się o 49,1 tys. uczniów mniej niż w roku szkolnym 2011/2012. Do szkół podstawowych poszło o 27,9 tys. uczniów mniej niż w poprzednim roku, do liceów ogólnokształcących - o 27,8 tys. mniej, do zasadniczych szkół zawodowych - o 14,1 tys., do liceów profilowanych - o 11,8 tys., do techników - o 8,9 tys., do techników uzupełniających - o 2,5 tys., a do liceów uzupełniających - o 1,3 tys.
Koniec rozpasania
Od roku szkolnego 2005/2006 do 2011/2012 liczba uczniów w systemie oświaty spadła o 1,1 mln. W tym samym okresie przybyło 19 tys. nauczycieli.
- Nie zamierzamy sztucznie utrzymywać etatów nauczycielskich, jeśli nie ma uczniów. Szkoła nie może pozwolić sobie na przechowywanie nauczycieli w czasie niżu - tłumaczy Irena Koszy, naczelnik wydziału oświaty w Urzędzie Miasta w Opolu.
Dodaje, że w tym roku zwolnień powinni spodziewać się nauczyciele zatrudnieni w liceach i technikach. Zaznacza, że niż i zmiana siatki godzin lekcyjnych doprowadziły do tego, że będą kolejne redukcje etatów.
Podobne decyzje będą podejmować inne samorządy.
- Będziemy zwalniać nauczycieli, bo w najbliższym dziesięcioleciu liczba uczniów spadnie o kolejny milion - potwierdza Andrzej Porawski, sekretarz Związku Miast Polskich.
Przypomina, że subwencja z bud-żetu nie jest przyznawana w przeliczeniu na nauczyciela, ale ucznia. A to prowadzi do tego, że małe klasy są łączone w większe. Skutkiem tego są zwolnienia kolejnych nauczycieli.
Resort edukacji wskazuje, że spadek procentowy liczby uczniów jest wciąż większy niż nauczycieli. Za przykład podaje uczniów szkół podstawowych, których liczba spadła o 20,7 pkt proc., zaś liczba nauczycieli o 9,1 pkt proc.
Zmienić kartę
Samorządy przy okazji niżu demograficznego dostrzegają potrzebę uelastycznienia systemu wynagradzania i zatrudniania. Obecnie, aby zapewnić średnią płacę, nie mogą sobie pozwolić na pozostawienie w szkole nauczycieli bez godzin ponadwymiarowych. Inaczej muszą im wyrównywać pensje. Dlatego nauczyciele, którym brakuje zajęć, również muszą się liczyć ze zwolnieniami.
- Obecnie jest świetna okazja do tego, aby przy nadmiarze nauczycieli pozbyć się tych, którzy nie odnoszą sukcesów i są po prostu leniwi - uważa Andrzej Porawski.
Podkreśla, że do tego trzeba zlikwidować im możliwość zatrudniania na podstawie mianowania, a także pozbawić jednakowych wynagrodzeń i dodatków ekstra bez względu na jakość pracy. A to jest możliwe przy dokonaniu zmian w ustawie - Karta nauczyciela.
- Karta może jest kosztowna, ale gwarantuje wysoką jakość kształcenia - odpowiada Sławomir Broniarz.
Wskazuje, że jeśli gminy decydują się na ograniczenie liczby nauczycieli, to powinny przekonywać dyrektorów szkół, aby zachęcali do odejścia tych, którzy już nabyli uprawnienia emerytalne.
- Dzięki temu skutki cięć nie muszą być dla wszystkich tak bolesne - dodaje.
Jutro Ministerstwo Edukacji Narodowej przedstawi propozycje zmian w karcie. Już wiadomo, że będą one raczej kosmetyczne i nie spełnią postulatów samorządowców.
Jedna z nowości ma dotyczyć uszczelnienia systemu przyznawania urlopu dla poratowania zdrowia. O tym miałby decydować lekarz medycyny pracy, a nie jak obecnie rodzinny. Z tym jednak problemem gminy już sobie poradziły. Zaleciły dyrektorom szkół odwoływanie się od skierowania na urlop dla poratowania zdrowia do wyższej instancji.
Z najnowszych danych SIO wynika, że w ostatnim roku szkolnym liczba nauczycieli na tego typu urlopach spadła z 14,7 tys. do 12,5 tys.
@RY1@i02/2013/021/i02.2013.021.183000100.802.jpg@RY2@
Liczba nauczycieli i uczniów
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu