Między panem a wójtem
Aby wybrać dyrektora szkoły, teoretycznie potrzeba niezależnej komisji. W praktyce szefa placówki przynosi w teczce wójt lub burmistrz, a zgromadzeni mają tylko zakrzyknąć "łubu-dubu". O potrzebie zmian mówią rodzice, dyrektorzy, związkowcy, a nawet twórca obecnych przepisów. Te pasują tylko samorządowcom. Bo dla nich dyrektor to smakowita synekura
Jako dyrektor szkoły osiągnęłam wiek emerytalny. Moja umowa wygasała, nie można było jej samoczynnie przedłużyć. W 2011 r., kiedy zbliżał się koniec mojej kadencji, burmistrz Żoliborza ogłosił konkurs na stanowisko dyrektora w mojej szkole. Prawo pozwalało, bym do niego przystąpiła - wspomina Hanna Konwińska, była dyrektor Szkoły Podstawowej nr 92 w Warszawie. - Zaczęły do mnie dochodzić plotki, że w konkursie nie mam szans, a na moje stanowisko szykuje się kto inny. Nie wierzyłam, dopóki nie usłyszałam wyników. Mimo że byłam jedyną kandydatką, konkurs nie został rozstrzygnięty - od komisji dostałam tyle samo głosów za i przeciw.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.