Szkoły zawodowe czekają na uczniów
W liceach horror
To jest trudny rok. Ósmoklasiści 23 czerwca 1992 r. odebrali świadectwa podstawówki, a już dwa dni później przystąpili do egzaminów do szkół ponadpodstawonie wiedzy nie było. Trzeba było szybko przysiąść fałdów. Zwłaszcza że jak informują kuratoria oświaty i wychowania, miejsc w szkołach nie przybywa - w przeciwieństwie do liczby młodzieży, która chce się dalej kształcić. A wiele szkół resortowych w ogóle zawiesiło nabory. Dotyczy to np. liceów medycznych. W samej Warszawie było tam poprzednio do obsadzenia ok. 800 miejsc rocznie.
Także przedsiębiorstwa rezygnują z prowadzenia szkół, które często cieszyły się zainteresowaniem absolwentów podstawówek. Nie chcą nawet absolwentów na praktyczną naukę zawodu. Często nie mają własnych warsztatów.
Pierwsze dane z wywieszonych list młodzieży, która się dostała się h najlepszych. Bo tam trzeba było zdać celująco albo być olimpijczykiem. Może dlatego, że oferty były atrakcyjne. Pojawiły się klasy lingwistyczne, w których część zajęć odbywa się w języku obcym, i autorskie, np. kulturowe. Na egzaminach odpadali nawet kandydaci z czerwonym paskiem.
Szkoły zawodowe prowadzone przez kuratoria jednak pozostały. Jeszcze nie zakończyły pełnego naboru. ć szkoły, w której młody człowiek ucząc się fachu, uzupełni wykształcenie ogólne w klasie wielozawodowej. Dla przykładu w stolicy jest ok. 3,5 tys. wolnych miejsc w zawodówkach. W nich egzamin nie obowiązuje.
(mgc)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu