Piloci do końca nie czuli zagrożenia
Znalazłem potwierdzenie nieoficjalnych informacj. Np., że załoga zeszła znacznie poniżej wysokości, na której podejmuje się ostateczną decyzję, czyli poniżej 100 metrów. Na wysokości 80 metrów drugi pilot podał komendę "odchodzimy", a mimo to samolot kontynuował zniżanie.
Nie mieli świadomości zagrożenia, mimo że nawigator podawał wysokość co dziesięć metrów. Ostatnia wartość, którą podał, to było 20 metrów. Zdrowo myślącego pilota tak dużego samolotu to by obudziło. Nie wiadomo tylko, czy nawigator odczytywał wskazania wysokościomierza ciśnieniowego, czyli barometrycznego, które powinien odczytywać, czy radiowysokościomierza, które go wprowadzały w błąd. Jeśli odczytywał z radiowysokościomierza, to przez to wprowadzał też w błąd pilota.
Działania kontrolera z ostatnich kilkudziesięciu sekund wyglądają na poprawne.
Pierwsza komenda "horyzont, 101" padła w momencie, kiedy nawigator odczytał wysokość 50 metrów. Teraz pozostaje tylko pytanie, czy było to 50 metrów nad poziomem lotniska. Wtedy załoga miałaby jeszcze możliwość wyprowadzenia samolotu. Choć przy prędkości 10 metrów na sekundę to trudne. Natomiast jeśli to były odczyty radiowysokościomierza, a samolot był już nad jarem, to wskazanie 50 metrów nie byłoby prawdziwe. W rzeczywistości samolot byłby znacznie niżej. Był nawet taki moment, gdy zszedł poniżej poziomu lotniska. Wtedy można uznać, że działanie kontrolera było lekko spóźnione. Chociaż od momentu, kiedy nawigator odczytał wysokość 100 metrów, a kontroler podał komendę "horyzont", minęło ok. 4 sekund. Taki czas wystarcza na prawidłową ocenę sytuacji. W mojej ocenie kontroler ze Smoleńska wydał komendę bez zbędnej zwłoki.
Jeśli lotnisko nie było wprowadzone do bazy danych samolotu, to TAWS podawał tylko informacje o przygodnym terenie, a nie położeniu samolotu względem ścieżki schodzenia. Dlatego piloci mogli ignorować te ostrzeżenia. Dlaczego ignorowali inne sygnały? Nie mam pojęcia.
@RY1@i02/2010/106/i02.2010.106.000.004b.001.jpg@RY2@
Fot. Artur Chmielewski
Grzegorz Sobczak, redaktor naczelny miesięcznika "Skrzydlata Polska"
, redaktor naczelny miesięcznika "Skrzydlata Polska"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu