Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Prokuratura prześwietli CBA

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Do prokuratury trafiły dwa doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym pod rządami Mariusza Kamińskiego.

Najprawdopodobniej wkrótce trafią kolejne dotyczące nadużyć przy prowadzeniu konkretnych śledztw - dowiedział się DGP.

Pierwsze z już skierowanych doniesień dotyczy decyzji Kamińskiego o odtajnieniu materiałów z operacji "Black Jack", znanej jako afera hazardowa. Część podsłuchów opublikowała Rzeczpospolita. Publikacja wywołała polityczne trzęsienie ziemi, dymisje ministrów i powołanie komisji śledczej. - Ale jednocześnie niemal pogrzebała szanse na rozwój śledztwa - tłumaczy osoba z aktualnego kierownictwa CBA.

Według doniesienia do prokuratury Kamiński mógł "przekroczyć uprawnienia poprzez ujawnienie materiałów tajnych w sposób nieuzasadniony". Były szef CBA tłumaczył się już publicznie ze swojej decyzji. Według niego to, że główni bohaterowie zostali ostrzeżeni o działaniach operacyjnych, i tak pogrzebało szanse na rozwój śledztwa. - W naszym żargonie mówi się, że stali się elektryczni. Konspirowali swoje działania, nie rozmawiali przez telefon, zwracali uwagę, czy są śledzeni. Zyskali także czas na uzgodnienie wersji - tłumaczy były agent CBA.

Drugie doniesienie dotyczy wykasowania bazy pozycji z GPS zainstalowanych w służbowych autach. W czasach Kamińskiego, kadra kierownicza CBA dysponowała około sześćdziesięcioma autami, które, w opinii sporządzających audyt, traktowano jak prywatne. W samochodach były zainstalowane foteliki dla dzieci. Zdarzało się, że policjanci nakładali mandaty drogowe na żony, które jeździły służbowymi samochodami mężów z CBA po zakupy. Były też przypadki, gdy agent szedł na urlop, a tam kradziono mu samochód. - To szokujące dla każdego, kto przyszedł tu do pracy z innej państwowej instytucji. Ale z drugiej strony tu jeden kierownik przypada na dwóch, trzech pracowników - mówi nasz rozmówca z CBA.

Według Gazety Wyborczej zapisy GPS zostały skasowane, aby wymazać wizyty kierownictwa CBA w siedzibie PiS. Nie ma na to jednak dowodów. Według naszych informacji decyzję o wymazaniu baz podjął wiceszef CBA Maciej Wąsik po to, by przepadły dowody na powszechne używanie służbowych aut jak prywatnych.

Czy to już koniec wniosków z audytu? - Cały czas trwają kontrole konkretnych operacji prowadzonych w biurze.

Nie jest wykluczone, że wkrótce prześlemy kolejne doniesienia do prokuratury - usłyszeliśmy. Taki los może czekać odpowiedzialnych za zakup nieruchomości w Kazimierzu nad Wisłą od znajomych Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich. Kierownictwo CBA zakładało, że wart ok. 3 mln zł dom faktycznie należy do pary prezydenckiej. Założono, że mężczyzna przedstawiający się jako oficjalny właściciel pieniądze ze sprzedaży przekaże Kwaśniewskim. Operacja zakończyła się fiaskiem, ale agent CBA został właścicielem nieruchomości. A konkretnie - stało się nim CBA. Jej utrzymanie kosztuje krocie. W dodatku właściciel domaga się drugiej transzy zapłaty. Notariusz nie zgodził się na unieważnienie umowy.

@RY1@i02/2010/023/i02.2010.023.000.006a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojtek Jargiło

Jedno z doniesień dotyczy przekroczenia uprawnień przez Mariusza Kamińskiego

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.