Dziennik Gazeta Prawana logo

Kryzys czyni złodzieja

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Po raz pierwszy od sześciu lat przestępczość w Polsce wzrosła. Choć to nieznaczny wzrost w stosunku do 2008 roku, zanosi się na trwalszą tendencję.

Eksperci zapowiadają, że w 2010 roku polskie ulice będą jeszcze bardziej niebezpieczne.

Efekty pracy policji prezentowali na specjalnie zwołanej konferencji prasowej minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller i komendant główny Andrzej Matejuk. - Udało nam się utrzymać dobry poziom - zapewniał generał Matejuk. Choć przyznał, że przestępczość wzrosła. Nieznacznie, bo w 2009 roku wszczęto 994 tys. postępowań, czyli o 2,7 proc. więcej niż w 2008 roku. Policja chwali się głównie spadkiem liczby zabójstw i wzrostem wykrywalności w tej kategorii (92 proc.). - Zabójstwa w naszym kraju najczęściej wiążą się z awanturami domowymi lub libacjami. Takich sprawców łapie się niemal na gorącym uczynku albo gdy uczestnicy imprezy wytrzeźwieją - mówi nam jednak doświadczony policjant. Dużo gorzej już mundurowi radzili sobie z rosnącą plagą kradzieży. Udaje im się rozwikłać zaledwie co piątą taką sprawę. Wyraźnie udało się ograniczyć liczbę wypadków drogowych, choć w liczbie śmiertelnych wypadków nadal pozostajemy europejskimi liderami.

Kierownictwo policji może się pochwalić sukcesem, jakim było utworzenie w mniejszych jednostkach zespołów wyspecjalizowanych w zwalczaniu przestępczości narkotykowej. Wcześniej policjanci z komisariatów i komend miejskich uważali, że narkotyki to temat zastrzeżony dla Centralnego Biura Śledczego. W konsekwencji mniej znaczącymi dilerami nikt się nie zajmował. Teraz przestępstw narkotykowych jest więcej, bo wreszcie ktoś poważnie zabrał się za ten obszar. - Rzadko się zdarza, aby ktoś poinformował o działaniu dilera. Sami musimy go namierzyć i zatrzymać - wyjaśniał gen. Matejuk.

Doświadczeni policjanci, z którymi wczoraj rozmawialiśmy, prognozują, że w tym roku wzrost przestępczości będzie jeszcze mocniej zauważalny. - Trudno nie dostrzec, że ma ona ścisły związek z sytuacją ekonomiczną w kraju. Im gorsza, tym częściej mają miejsce rozboje czy kradzieże - tłumaczy jeden z naszych rozmówców.

Podobnie uważają specjaliści od przestępczości zorganizowanej z Centralnego Biura Śledczego.

- Gorsza sytuacja w kraju oznacza, że jest mniej pieniędzy do podziału i o ten mniejszy kawałek tortu trzeba brutalniej walczyć - wyjaśnia oficer. I sugeruje, że może być więcej zabójstw na tle rozliczeń między grupami.

Ograniczaniu przestępczości nie pomaga sytuacja wewnętrzna policji. Funkcjonariusze w 2009 roku dwukrotnie urządzali potężne demonstracje antyrządowe. Nie podobały im się pomysły zmian w systemie emerytur mundurowych i fakt, że państwo zalegało im z wypłatą poborów. - Wkrótce policjanci poznają nowe założenia do ustawy. Nie będziemy zmieniać praw nabytych - zapewniał wczoraj minister Miller.

Właśnie spór o prawa nabyte był głównym punktem zapalnym sporu policjanci - rząd. Związki przekonywały, że takie zmiany jak np. wydłużenie wieku emerytalnego z 15 do 22 lat służby powinny obejmować tylko nowo przyjmowanych do policji. I wygląda na to, że się im udało.

- Przestępczość rośnie, wkrótce organizujemy Euro. Efekty takich zmian byłyby katastrofalne, bo odeszłoby kilka tysięcy najbardziej doświadczonych ludzi. Wygląda na to, że minister Miller podzielił nasze zdanie - mówi jeden z szefów policyjnych związków.

Kierownictwo policji chwali się, że ponad 70 proc. Polaków ufa policji i wysoko ocenia efekty jej pracy. To jednak głównie zasługa rozwiniętego PR niż rzeczywistości.

@RY1@i02/2010/008/i02.2010.008.000.003a.001.jpg@RY2@

Coraz więcej ofiar włamywaczy

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.