Żołnierze powinni się odwdzięczyć za podwyżki
Obecna władza dwoi się i troi, jak przypodobać się służbom mundurowym. One wiedzą, że PiS marzy się silna armia. Dlatego przedstawiciele żołnierzy podsyłają ministrowi pomysły na polepszenie ich bytu. Zaczęło się od tego, że 300 zł podwyżki przyznanej w 2012 r. wrzucono do podstawy. Automatycznie wzrosły gratyfikacje urlopowe i inne przywileje. Potwierdziły się też ustalenia DGP, że uposażenia żołnierzy zawodowych od nowego roku wzrosną średnio o 380 zł. I dobrze. Nie jestem przeciwnikiem doceniania żołnierzy zawodowych za ich służbę, dobrą służbę. Jednak MON powinien rozsądniej dzielić środki na podwyżki. Przyznawać je nie wszystkim po równo, jak za socjalizmu, ale przekazywać tym, którzy ze względu na swoją wiedzę i umiejętności są najcenniejsi dla armii. Nie mam tu oczywiście na myśli generałów, którzy obejdą się bez tych 380 zł. Trzeba się też przyjrzeć temu, jak nasi żołnierze zaliczają sprawdzian sprawnościowy, bo w poprzednich latach nie było z tym najlepiej. No i oczywiście najwyższy czas, aby proces ucywilniania stanowisk ruszył pełną parą. Nie może być tak, że majorzy i pułkownicy razem z urzędnikami siedzą za biurkiem, a jak przyjdą zajęcia ze strzelania, to ze strzelnicy uciekają na chorobowe. Nie wspomnę już o ich kondycji fizycznej. W takim przypadku trudno mówić, że te osoby służą, więc muszą lepiej zarabiać od cywili.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.