Dziennik Gazeta Prawana logo

Pupile z OT i reszta wojska klasy B

1 lipca 2018

OBRONNOŚĆ Nowszy sprzęt, lepsze wynagrodzenia i krótka droga do awansu. Zawodowi żołnierze mają powody, by nie lubić Obrony Terytorialnej

Minister obrony narodowej w piątek otworzył w Białymstoku pierwszy punkt informacyjny dotyczący Wojsk Obrony Terytorialnej. - To historyczny dzień, nie mniej istotny niż obecność wojsk amerykańskich w Polsce - przekonywał Antoni Macierewicz. Urzędnicy MON zapowiadali, że do końca 2016 r. wojska tej formacji będą liczyły ok. 5 tys. żołnierzy. Na razie udało się sformować dowództwa trzech brygad. Nabór ochotników rozpoczął się zaledwie trzy tygodnie temu. Choć oddziały OT jeszcze nie powstały, to już budzą w wojsku zawodowym silne emocje. Powodów jest kilka.

Pierwszy to pieniądze. Jak informuje MON, służba w OT to będzie "średnio 20 dni w roku oraz 9-10 dni w okresie urlopowym". Wynagrodzenie to ok. 450 zł miesięcznie. Razem wychodzi ok. 5,4 tys. w ciągu roku za 30 dni. Tymczasem za miesiąc służby (może kilka dni mniej, wliczając weekendy) szeregowy zawodowy w zależności od wysługi dostaje ok. 3 tys. zł. Mimo że jest znacznie dłużej szkolony niż "terytorials", którego szkolenie podstawowe ma trwać 16 dni.

Drugą kwestią jest sprzęt. Minister zapowiadał, że OT dostanie ten najnowszy. Wiadomo, że chodzi m.in. o karabinki Beryl (w przyszłości mają to być MSBS-y), siłą rzeczy będzie to też zupełnie nowe wyposażenie osobiste żołnierzy. Z tego, co wiadomo, żołnierze OT mają się poruszać samochodami ciężarowo-osobowymi Mustang, które w przyszłości mają zastąpić przestarzałe pojazdy Honker, z których obecnie korzysta armia. O ile obrona terytorialna od razu będzie miała nowy sprzęt, to w wojsku zawodowym ten proces pozyskiwania nowego sprzętu zajmie więcej czasu i będzie rozłożony na lata.

- Takie porównanie jest zupełnie błędne, bo to nie są porównywalne formy służby. Terytorialna służba wojskowa pełniona jest nie przez 30, a przez 365 dni w roku. Oprócz czynności w koszarach realizowana nie tylko poprzez utrzymywanie gotowości do podjęcia działań, ale również w formie między innymi szkolenia poprzez dostęp do platformy e-learningowej czy też szkolenia fizycznego według naszych zaleceń - odpiera zarzuty generał Wiesław Kukuła, dowódca Obrony Terytorialnej.

- Otrzymujemy to samo wyposażenie - te same karabinki co wojska lądowe. Decyzja o tym, że ma to być nowy, a nie zużyty sprzęt, jest najlepszą z możliwych. Czas na szkolenie WOT jest krótszy i w związku z tym musi być bardzo efektywnie wykorzystany. Cykl życia sprzętu wojskowego w WOT musi być jak najdłuższy, co nie będzie burzyć systemów szkolenia i nie będzie zmuszać nas do powtarzania szkoleń i budowania nowych nawyków u żołnierzy - zwyczajnie nie mamy na to czasu. Pomijając aspekty taktyczne, jest to jeden z powodów, dla których powinniśmy na starcie pozyskać jak najnowsze wyposażenie - by jak najdłużej z niego korzystać. To jest logiczne i racjonalne - tłumaczy Kukuła.

Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo duża część sprzętu, którego używa wojsko zawodowe, nowa nie jest ani w najbliższym czasie nie będzie. Efekt: na wspólnych ćwiczeniach obok siebie będą zawodowcy mający w rękach karabiny kilkuletnie i członkowie OT mający nowy sprzęt.

Pewne kontrowersje wśród żołnierzy budzi także stworzenie studium oficerskiego dla OT, gdzie ludzie z wyższym wykształceniem po roku stają się oficerami. Taka ścieżka dla osób z wykształceniem wyższym wykorzystywana jest także w innych rodzajach wojsk. Problemem jest to, że dowództwa brygad OT są w dużej mierze tworzone z żołnierzy zawodowych będących obecnie w służbie - tak więc personel przechodzi z regularnych już funkcjonujących jednostek do tych nowo tworzonych. Jest to swego rodzaju kanibalizm. Ale zachętą do przenosin bywa możliwość szybkiego awansu.

- Dodatkowe bonusy czy droga na skróty w pewnych obszarach burzy w wojsku równowagę. System motywacyjny powinien być sprawiedliwy. A to jest niesprawiedliwe. Niestety, obecnie pomysł na jednolitą politykę kadrową nie jest na pierwszym miejscu - komentuje Czesław Mroczek, były wiceminister obrony narodowej w rządzie PO-PSL.

Zgodnie z planami resortu w latach 2016-2019 na obronę terytorialną mamy wydać 3,5 mld zł. W tym roku budżet resortu jest nominalnie o ponad miliard złotych wyższy niż rok wcześniej i jest to wciąż ustawowe 2 proc. PKB.

@RY1@i02/2017/017/i02.2017.017.000001300.801.jpg@RY2@

fot. Maciej Kaczanowski/Dziennik Wschodni/Forum

W latach 2016-2019 na Obronę Terytorialną MON chce przeznaczyć 3,5 mld zł

Maciej Miłosz

maciej.milosz@infor.pl

Zbyt niskie mosty, uszkodzone samochody. Niespodziewane problemy amerykańskiej armii w drodze do Polski - czytaj na

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.