Obiecanki cacanki, jednak chałupnicy wciąż bez abolicji
Ubezpieczenie
Minister Michał Boni nie przedstawił wczoraj chałupnikom projektu ustawy zwalniającej ich z opłacania zaległych składek. Własny projekt mają za to nakładcy. Domagają się zwolnienia ze składek i odsetek.
ZUS ściga ich, każąc płacić zaległości od prowadzonej równocześnie z pracą nakładczą działalności gospodarczej. Rzemieślnicy twierdzą, że mogli wybrać chałupnictwo. - Za tydzień strona rządowa ma się ustosunkować do naszego projektu - mówi Dorota Wolicka, reprezentująca chałupników na spotkaniu. Ma nadzieję, że projekt znajdzie się w Sejmie od razu, gdy zacznie on obradować.
Na razie sprawa jest załatwiana niemrawo. Premier Donald Tusk obiecał tydzień temu chałupnikom nie tylko abolicję, lecz także zwrot wpłaconych przez nich składek. W lipcu PO zamierzała skierować pod obrady Sejmu projekt ustawy abolicyjnej. Przewidywał, iż chałupnicy nie musieliby płacić odsetek, ale zaległe składki już tak - rozłożone na raty.
Spór dotyczy składek za okres sprzed marca 2009 roku. Właściciele firm wybierali opłacanie składek od chałupnictwa, a nie biznesu, bo były one niższe. Po kilku latach otrzymywali od ZUS decyzję z żądaniem zapłacenia nawet 30 - 40 tys. zł z odsetkami. Zakład twierdzi, że chałupnicy łamali prawo, płacąc składki od chałupnictwa, którego faktycznie nie prowadzili.
Paweł Jakubczak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu