Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Sieci handlowe mogą różnicować pensje w zależności od miasta

6 czerwca 2018

 

Płace w handlu rosną w rekordowym tempie! Kasjerzy zarabiają prawie średnią krajową! Taki przekaz wyłania się z komunikatów prasowych i informacji podawanych przez największe sieci sklepów. Ale jak to zwykle bywa, rzeczywistość nie jest tak optymistyczna. Płace owszem, rosną, ale przede wszystkim w dużych miastach. W małych miejscowościach praca w supermarkecie, nawet tej samej sieci, nadal jest bardzo nisko opłacana. Pojawiają się więc pytania o legalność takiego zróżnicowania wynagrodzeń. Czy pracownik np. Lidla w Warszawie może i powinien być opłacany lepiej niż jego kolega z firmy, ale zatrudniony w małym mieście na Podlasiu? Koszty życia w stolicy są przecież o wiele wyższe, tak jak i średnia pensja. Same sklepy otwarcie przyznają, że taką politykę stosują i nie widzą w niej nic niestosownego. Chodzi przede wszystkim o przyciągnięcie i zatrzymanie pracownika na dłużej. Tego w dużej aglomeracji, w której znacznie łatwiej znaleźć pracę, trudniej skusić wynagrodzeniem na poziomie stawki minimalnej. Innego zdania są pracownicy i niektórzy związkowcy. Nie boją się ostrych słów i twierdzą, że to po prostu dyskryminacja, bo za tę samą pracę należy się taka sama płaca. Ale nawet po tej stronie barykady zdania są podzielone, bo inni działacze uważają z kolei, że czasy obowiązywania zasady „wszystkim po równo” dawno minęły.

Pozostało 35% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.