Czy będziemy drugą Norwegią? Tak, jeśli się o to postaramy
Złoża ropy i gaz nie decydują o bogactwie kraju, trzeba do nich dodać zdrowy rozsądek. Jeszcze pod koniec lat 50. mało kto przypuszczał, że Norwegia może posiadać złoża węglowodorów. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać po odkryciu złóż w Groningen w Holandii w 1959 roku. Wówczas to oczy globalnych firm wydobywczych zwróciły się ku Norwegii. Amerykańska firma Philips Petroleum złożyła w 1962 roku ofertę objęcia licencji na poszukiwania gazu na Morzu Północnym. Zaproponowała stałą miesięczną opłatę 160 tys. dolarów. Oferta ta została odrzucona. Dała jednak norweskim władzom sygnał do tego, by zabezpieczyć prawa do złóż dla państwa. Norwegowie, podobnie jak dziś Polska, nie mieli wówczas wiedzy ani pieniędzy koniecznych do podjęcia wydobycia. Odrzucenie pierwszej oferty na pewno nie było wymierzone w zagranicznych inwestorów. Miało jedynie zabezpieczyć interesy kraju, umożliwić w przyszłości dopuszczenie na Norweski Szelf Kontynentalny większej liczby firm na zasadach określonych przez państwo.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.