Bez firm zewnętrznych górnictwo sobie nie poradzi
Jerzy Markowski: selekcja firm zewnętrznych musi się odbywać w oparciu o kryterium ich kompetencji, a nie zaoferowanej ceny
Jak ocenia pan rynek firm zewnętrznych świadczących usługi dla górnictwa?
Zacznę od tego, że destrukcja polskiego górnictwa odbywała się w kilku obszarach. Pierwszy to była likwidacja szkolnictwa górniczego, drugi - wolna amerykanka w handlu węglem, a trzeci to blokada cen węgla. Wśród kolejnych należy wymienić politykę kadrową opartą na kryterium niekompetencji oraz bardzo dotkliwą dla górnictwa likwidację zaplecza wykonawstwa inwestycyjnego i firm specjalistycznych.
Upadły potężne firmy z bogatym wyposażeniem i bardzo silne kadrowo, bez których nie ma szans na odtwarzanie potencjału inwestycyjnego w górnictwie. Na szczęście część z nich podążyła drogą prywatyzacji, jak na przykład fabryki maszyn i urządzeń górniczych - i przetrwała. Część miała z kolei szczęście do silnych osobowości swoich liderów. I też dzięki temu zdołały przetrwać. Natomiast sporo firm, zwłaszcza tych, które powstały na bazie dawnych przedsiębiorstw robót górniczych - mających przed laty nawet status zakładów górniczych, co było ważne dla uprawnień emerytalnych ich pracowników - nie przetrwało na skutek niewypłacalności sektora węgla kamiennego.
Ale wystarczy dziś popatrzeć na informacje o przetargach publikowane w gazetach, by przekonać się, jak wiele do zrobienia mają firmy zewnętrzne świadczące usługi dla górnictwa. Oczywiście absurdem jest kierowanie do nich ofert na prowadzenie ścian w kopalniach, bo to jest wyłącznie zajęcie dla kopalni. Ale jest całe spektrum zleceń, które muszą wykonywać specjaliści, których w kopalniach już nie ma. A zatem bardzo dobrze, że takie firmy są.
Ostatnio częste są narzekania na poziom usług świadczonych przez firmy zewnętrzne.
Selekcja tych firm musi się odbywać w oparciu o kryterium ich kompetencji, a nie zaoferowanej ceny. Tu najwięcej do powiedzenia mają władze górnicze w postaci urzędów górniczych i zarządy spółek węglowych, tudzież kopalń, które najczęściej wiedzą, czego chcą. A same często są związane niedorzecznym kryterium najniższej ceny.
Otoczenie każdego przemysłu jakoś funkcjonuje. Na przykład w przemyśle samochodowym potężne koncerny motoryzacyjne są tylko montowniami części wykonanych u swoich podwykonawców. Tym samym nie widzę powodu, by się tego wstydzić w górnictwie.
Czy rynek firm zewnętrznych w Polsce nie jest zbyt mały?
Jeśli uwierzymy w perspektywy polskiego węgla, to zauważymy, że rynek firm zewnętrznych jest zbyt płytki na potrzeby sektora węglowego. Wystarczy, by spółki węglowe zadbały o swoją płynność finansową, a wtedy zaplecze będzie miało co robić, a spółki węglowe będą miały kim robić. I o to przecież chodzi.
@RY1@i02/2012/217/i02.2012.217.16700010a.802.jpg@RY2@
fot. Jacek Herok/Newsweek Polska Reporter
Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki
Rozmawiał: Jerzy Dudała
dziennikarz miesięcznika Nowy Przemysł i portalu wnp.pl.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu