Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Od jutra franki tylko dla najbogatszych

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

REKOMENDACJA T ma ustrzec banki przed wzrostem niespłacanych kredytów

Jutro wchodzą w życie ostatnie najważniejsze przepisy rekomendacji T dotyczące maksymalnego pułapu zadłużenia klientów. W konsekwencji zablokują dostęp do kredytów, przede wszystkim hipotecznych. - Uderzy to w rodziny słabo uposażone - ocenia Krzysztof Olszewski, rzecznik mBanku.

Nowe regulacje mówią, że osoby o dochodach na poziomie średniej krajowej - dziś 3525 zł - nie dostaną kredytu, jeśli suma rat wszystkich obciążeń w instytucjach finansowych przekroczy 50 proc. zarobków. Klienci o dochodach powyżej średniej krajowej będą mogli zwiększyć obciążenia do wysokości 65 proc. dochodów.

Pierwsza część rekomendacji T weszła w życie w sierpniu; zgodnie z nią banki mogą udzielać walutowych kredytów hipotecznych na kwotę nie wyższą niż 80 proc. wartości nieruchomości. Jeśli klient chce sfinansowania całej nieruchomości, musi wykupić ubezpieczenie lub przedstawić dodatkowe zabezpieczenia. A banki, oceniając zdolność kredytową klientów, muszą korzystać nie tylko z własnych, ale i zewnętrznych baz danych. To oznacza, że sprawdzanie kredytobiorcy w Biurze Informacji Kredytowej jest już obowiązkiem.

Jak wyjaśnia Komisja Nadzoru Finansowego, nowe regulacje mają zmniejszyć ryzyko nadmiernego zadłużania kredytobiorców. - I polepszyć portfel kredytowy banków, co pozytywnie wpłynie na stabilność sektora finansowego - mówi Marta Chmielewska-Racławicka z biura prasowego KNF.

Podkreśla, że udział kredytów niespłacanych terminowo przez klientów indywidualnych zwiększył się z 5,93 proc. w grudniu 2009 do 7,13 proc. w październiku 2010.

Największy problem jest z kredytami konsumpcyjnymi - odsetek tych zagrożonych wzrósł z 13 proc. w grudniu 2009 do 16,9 proc. w październiku 2010. Kredyty hipoteczne wprawdzie spłacane są najlepiej, ale w wyniku osłabienia się złotego wartość zadłużenia wielu klientów ze starego portfela (przed sierpniem 2008 r., kiedy złoty był najmocniejszy) jest wyższa od obecnej wartości finansowanej nieruchomości.

Dlatego banki, choć jeszcze w ub.r. protestowały przeciwko nowym regulacjom, wprowadziły je przed terminem. - Niemal wszyscy zrobiliśmy rezerwy na portfel kredytowy, by mieć z czego pokryć ewentualne straty. I wprowadziliśmy ograniczenia w udzielaniu kredytów - mówi jeden z bankowców.

Rekomendacja T niemal zablokuje dostęp do kredytów hipotecznych ludziom zarabiającym poniżej średniej krajowej. Mogą oni liczyć na kredyt hipoteczny zaledwie w kilku bankach, które oferują najniższe oprocentowanie. I to pod warunkiem że nie mają żadnych innych zobowiązań - nawet karty kredytowej ani linii kredytowej w koncie. W Pekao SA np. rata kredytu w złotych na 300 tys. zł przy wartości nieruchomości 400 tys. zł wynosi 1722 zł miesięcznie. Potencjalnie może sobie na takie zadłużenie pozwolić klient zarabiający 3444 zł miesięcznie, i to pod warunkiem, że wynegocjuje najniższe oprocentowanie (według Comperii wynosi ono dziś 5,76 proc.).

Nadal korzystniej wypadają kredyty w walutach - we frankach szwajcarskich (nawet pomimo wzrostu marży z 1 do 3 proc. i więcej) oraz w euro - raty kredytów są w nich niższe. Jednak celem rekomendacja T jest zmuszenie klientów do zadłużania się w walucie, w której zarabiają. A banki - do ograniczenia kredytów dewizowych.Cel będzie osiągnięty, bo jak komentuje jeden z bankowców - teraz to opcja zarezerwowana dla najbogatszych.

@RY1@i02/2010/248/i02.2010.248.000.004a.001.jpg@RY2@

Najtańsze kredyty hipoteczne

Beata Tomaszkiewicz

beata.tomaszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.