Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Yes Airways szykuje się do startu

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Yes Airways należąca do dwóch polskich biznesmenów: Jacka Łyczby i Piotra Lubaczewskiego, będzie czwartą linią czarterową zarejestrowaną w naszym kraju. W tym segmencie działają już LOT, Air Italy Polska oraz od zeszłego roku Enter Air.

O wejściu na polski rynek czarterowy właściciele Yes Airways myśleli już od roku. Jednak nie podejmowali decyzji, bo nie mieli rentownych kontraktów. Ale to już historia. Linia podpisała umowę z biurem podróży Itaka. Dwa samoloty Airbus A 320 mają latać głównie z Warszawy do Turcji, Grecji, Tunezji oraz Egiptu.

- Wejście z ofertą czarterową na polski rynek może okazać się sukcesem - uważa Tomasz Kułakowski z Tok Consulting. Twierdzi, że odsetek Polaków wybierających czartery jako sposób przejazdu na wakacje jest w Polsce dużo mniejszy niż w innych krajach Unii.

- Polski rynek pod tym względem jest wciąż nierozwinięty. Jeśli oferta okaże się ciekawa i atrakcyjna cenowo, biznes powinien się udać - dodaje Kułakowski.

Opinie na ten temat są jednak podzielone, bo dzisiaj mało kto wierzy, że rynek czarterowy będzie rósł tak jak przez ostatnie lata. Z nawet 40-proc. spadkiem takich przewozów liczy się PLL LOT, największy gracz na polskim rynku. W 2011 r. firma spodziewa się przewieźć zaledwie 300 tys. pasażerów.

Przewoźnicy gwałtownie obniżają prognozy, choć 2010 r. nie był wcale zły - na pokłady samolotów czarterowych wszystkich linii lotniczych wsiadło 3,2 mln turystów, o 9 proc. więcej niż w 2009 r. Pesymistyczne nastroje pojawiły się w związku z wydarzeniami politycznymi w Egipcie i Tunezji. Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki nie wyklucza nawet 10 - 12 proc. spadku rynku w tym roku.

Szefowie Yes Airways twierdzą jednak, że ich ten czarny scenariusz nie dotyczy. - Nie boimy się spadku przewozów, bo 100 procent naszej pojemności mamy już sprzedane Itace - mówi Rafał Orłowski, dyrektor handlowy Yes Airways.

Jednak nie można wykluczyć, że Itaka będzie musiała zrewidować kontrakty. Ponieważ spora liczba biur turystycznych sprzedaje tylko wycieczki do Egiptu, w razie uspokojenia sytuacji politycznej w tym kraju może dojść do wojny cenowej. To prawdopodobnie odbije się na cenach innych kierunków. Może okazać się, że tour-operatorzy przygotowali za dużo alternatywnych miejsc w Grecji, Turcji czy na Kanarach. Żeby je sprzedać, potrzebne będą promocje. A to oznacza, że linie lotnicze będą musiały zejść z ceny.

@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.000.013b.001.jpg@RY2@

Liczba pasażerów w ruchu czarterowym

Cezary Pytlos

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.