Bazary się kurczą, wolimy supermarkety
Handel
Fala likwidacji stoisk na bazarach nabiera tempa. Obecnie na 2,2 tys. różnego rodzaju targowisk handel prowadzi już tylko 103 tys. przedsiębiorców - to o ponad 3,8 proc. mniej niż w roku ubiegłym, kiedy działało ich przeszło 107 tys. i jednocześnie aż o 23 tys. mniej niż w roku 2003. Jeśli tempo likwidacji utrzyma się w kolejnych miesiącach roku, to może się on okazać najgorszym pod względem spadków w historii lokalnego handlu. Dotychczasowy rekord pochodzi z 2007 roku, kiedy to zamkniętych zostało 6,74 proc. wszystkich punktów na targowiskach - w liczbach bezwzględnych oznacza to 10 tys. stanowisk.
- Najszybciej kurczy się rynek bazarowych stoisk i straganów z odzieżą. Od początku roku zarejestrowano 2,4 tys. nowych podmiotów, ale jednocześnie w tym samym czasie wyrejestrowano 4,7 tys. To daje spadek o 2,2 tys. Niewiele lepiej jest w sektorze sprzedaży żywności, gdzie spadek ten wynosi nieco ponad 900 - mówi Tomasz Starzyk z firmy Soliditet Polska, która na zlecenie DGP zbadała rynek bazarów.
Wygląda więc na to, że na niewiele zdały się środki z Unii, które miały pomóc w reaktywacji targowisk. Ostatnio głośno było o samorządach z woj. podlaskiego, które na ten cel otrzymały z Brukseli 3,5 mln zł.
Niestety, pomimo że bazary coraz bardziej przypominają minigalerie handlowe, to przedsiębiorcy uciekają z nich. - Bo zmieniły się rynek oraz mentalność i możliwości nabywcze Polaków - tłumaczą zgodnie. Z jednej strony wolimy markety, gdzie jest tańsza żywność, z drugiej - droższą odzież, ale z markowych sklepów.
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu