Firmy oszczędzają na etatach. 24 tysiące osób trafi na bruk
Banki i telekomunikacja - tam szykują się zwolnienia. Bezrobocie sięgnie 14 proc.
Choć firmy mają dobre wyniki finansowe i duże oszczędności na kontach, zaczynają reagować na spowolnienie gospodarcze. Redukcjami w załogach.
Branżą, która tnie najbardziej, są finanse. Tylko w pięciu dużych bankach, takich jak BPH, Bank Handlowy, Nordea, DnB Nord i BNP Paribas, pracę straci ok. 3 tys. osób. A nie wiadomo jeszcze, ilu pracowników trafi na bruk w wyniku fuzji BZ WBK i Kredyt Banku oraz Polbanku i Raiffeisena. Na razie prezesi tych instytucji zapowiedzieli, że zamkną w sumie 60 - 80 oddziałów.
- Redukcje mają poprawić efektywność i ograniczyć koszty - tłumaczy Piotr Bujak, analityk z Nordei. Choć po pierwszym kwartale zyski największych banków były średnio o 11 proc. większe niż rok temu, to obserwowane od kilku miesięcy spowolnienie gospodarcze w Polsce, a także niepewna sytuacja w strefie euro mogą się przełożyć na gorsze wyniki w przyszłości. A ponieważ dynamika konsumpcji słabnie, banki się boją, że wyhamowanie popytu przełoży się na kredyty konsumpcyjne i hipoteczne, a tym samym na mniejsze zyski m.in. z tytułu marży i prowizji. - Nie będzie potrzeba już tylu osób do obsługi klientów. Powodem zwolnień jest też przenoszenie usług do internetu - mówi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.
Nie tylko w finansach, lecz także m.in. w telekomunikacji szykują się redukcje. Niektóre spółki, tak jak np. Netia czy Plus, tną zatrudnienie, robiąc restrukturyzacje po fuzjach. - Cięcia czekają także branże meblarską i samochodową - dodaje Wojciechowski.
Eksperci nie spodziewają się, by redukcje przybrały gigantyczne rozmiary, bo firmy, które zwalniały w 2009 r., potem starały się zatrudniać efektywnie. Ale zwolnienia nastąpią.
Z danych resortu pracy wynika, że do końca marca zamiar redukcji zgłosiły 303 zakłady i dotyczyć one mają 23,6 tys. osób. Pocieszające jest to, że tempo zwolnień jest słabsze od notowanego w ub.r. Wówczas na koniec marca etaty straciło aż 36 tys. osób. W ciągu trzech miesięcy br. w ramach zwolnień grupowych odeszło z pracy 6 tys. osób, podczas gdy w I kwartale ub.r. - 8,5 tys.
Mimo to większość ekonomistów uważa, że przy obecnym wyhamowaniu gospodarczym nierealne są rządowe prognozy zakładające stopę bezrobocia w grudniu na poziomie 12,3 proc. W kwietniu wyniosło ono 12,9 proc. Według Piotra Bujaka na koniec roku sięgnie 12,8 proc. i będzie o 0,3 proc. wyższe niż pod koniec 2011 r. Prof. Urszula Kryńska z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych uważa, że wskaźnik bezrobocia wyniesie 13,2 proc., a Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku - że nawet 14 proc.
W I kwartale 2012 r. zwolnienia grupowe objęły 6 tys. zatrudnionych
@RY1@i02/2012/102/i02.2012.102.00000010b.803.jpg@RY2@
Firmy, które zwalniają
WSPółp . LW, MK, RU
Ewa Wesołowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu