Dziennik Gazeta Prawana logo

Państwowa Pesa rozgrzewa silniki, aby wyjechać na prostą

30 września 2018

Do ostatecznego przejęcia bydgoskiej firmy przez państwowy Polski Fundusz Rozwoju ma dojść do połowy października. Prezes fabryki zapowiada, że w przyszłym roku spółka wyjdzie na plus

Trwa ostatnie dogrywanie formalności w sprawie przejęcia bydgoskiego producenta taboru. Polski Fundusz Rozwoju podpisze kontrakt nabycia spółki tuż po zawarciu przez producenta umowy finansowej z konsorcjum banków i ubezpieczycieli, w skład której wejdą m.in. państwowe podmioty PKO BP, Pekao SA i PZU. Banki mają udzielić kredytów, które umożliwią rozkręcenie produkcji i realizowanie wygranych przetargów. PFR do zainwestowanych już w firmę 200 mln zł dołoży jeszcze 100 mln zł. Jak dowiedział się DGP, umowa z bankami i ostateczna umowa przejęcia Pesy przez państwowy fundusz zostaną podpisane najpóźniej do 14 października. Dzięki tej transakcji firma ma wyjść z kłopotów.

– Zakładamy, że w przyszłym roku będziemy na plusie – mówi Krzysztof Sędzikowski, który przejął stery w Pesie na początku roku. Wcześniej pracował m.in. w zarządach Kompanii Węglowej czy KGHM Polska Miedź.

Dla Pesy najbardziej prestiżowym kontraktem jest teraz dostawa spalinowych pociągów Link dla regionalnych oddziałów Deutsche Bahn. Realizacja zamówienia odbywa się z dwuletnim opóźnieniem, ale według prezesa Sędzikowskiego dostawy idą już sprawnie. Po żmudnej procedurze składy dostały od niemieckich urzędów dopuszczenia do ruchu. Dostarczono już 16 dwuczłonowych pociągów. Do końca 2019 r. w Niemczech ma się ich znaleźć 71. Firma zapewne będzie musiała negocjować wysokość kar, ale jak zapewnia szef Pesy, ma ona dobre relacje z niemieckim przewoźnikiem, który zaczął już płacić za pierwsze dostarczone pojazdy. Na niedawnych targach kolejowych InnoTrans w Berlinie stoisko bydgoskiej firmy odwiedził szef Deutsche Bahn Richard Lutz. Miał zapewniać prezesa Sędzikowskiego, że niemiecki przewoźnik jest otwarty na dalsze zamówienia z Bydgoszczy – nie tylko składów spalinowych, ale także elektrycznych.

Pesa musi jednak przyspieszyć też z realizacją zamówień dla polskich przewoźników. Po pierwsze, dla województwa śląskiego, gdzie do końca lipca miało trafić 19 składów Elf 2. Wciąż brakuje ośmiu. W Pesie przyznają, że przez kłopoty finansowe firma z opóźnieniem mogła zamówić komponenty do pociągów. Prezes Sędzikowski w rozmowie z DGP ocenia kontrakt z województwem śląskim jako „trudny”, bo obciążony wysokimi karami. Producent czeka także na rozstrzygnięcie arbitrażu w sprawie kar za opóźnienia z dostawami wartych 1,3 mld zł 20 pociągów Dart dla PKP Intercity.

Wkrótce przed Pesą kolejne duże zlecenia. Na początku roku ma rozpocząć dostawy składów dla Białorusi. A zgodnie z podpisaną w maju umową, do połowy 2020 r. musi dostarczyć 13 składów dla Szybkiej Kolei Miejskiej w Warszawie, która chce uruchamiać nowe linie – do Piaseczna i Ożarowa Mazowieckiego.

Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR ocenia, że dzięki przyznaniu zastrzyku finansowego i przejęciu przez PFR firma ma szanse wyjść na prostą. Chwali nową strategię prezesa Sędzikowskiego, która zakłada, że firma nie będzie się rzucać na wszystkie przetargi dotyczące taboru, a skupi się na produkcji tego, co wychodzi jej najlepiej – pociągów elektrycznych i tramwajów. Według ekspertów to właśnie zbyt duża liczna zleceń była przyczyną kłopotów, w które wpadła. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.