Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Na horyzoncie widać koniec hossy

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

FALA ZŁYCH INFORMACJI przygniotła rynki akcji. Zamiast kontynuacji hossy coraz bardziej prawdopodobne są głębokie spadki

Światowa gospodarka nie jest w najlepszej formie, a sygnały spowolnienia stają się coraz silniejsze. Maj był pierwszym miesiącem od niemal roku, gdy zmniejszyła się sprzedaż detaliczna w USA, zamówienia na dobra trwałego użytku zanotowały największy spadek od pół roku, a wskaźniki wyprzedzające koniunkturę wieszczą pogorszenie się sytuacji w największej gospodarce świata. Zaś ogromne zadłużenie USA, sięgające ustawowego maksimum 14,3 bln dol., uniemożliwia raczej uruchomienie kolejnej transzy pakietu stymulującego.

Z kolei w Chinach szaleje inflacja, co zmusza Pekin do zacieśniania polityki pieniężnej. Eksperci obawiają się, że przełoży się to na wolniejszy wzrost gospodarczy tego kraju. Globalne nastroje są więc słabe, a kłopoty z zadłużeniem Grecji i coraz realniejsze ryzyko bankructwa tego kraju tylko pogłębiają depresję. Sytuacja na rynkach akcji dokładnie to odzwierciedla. W ciągu ostatniego miesiąca indeks Dow Jones stracił prawie 4 proc., niemiecki DAX 2,5 proc., a brytyjski FTSE 100 ponad 2 proc.

Na tym tle warszawska giełda nie wygląda najgorzej. Indeks WIG20 od końca maja utrzymuje się w przedziale 2850 - 2950 punktów. Analitycy uważają jednak, że im dłużej będzie znajdował się w tym kanale, tym większe prawdopodobieństwo, że zamiast odbić się w górę, zapikuje. - Gdy na rynku jest tak dużo niepewności, trudno spodziewać się wzrostów - mówi Marek Nienałtowski, analityk DK Notus.

Z jakim spadkiem musimy się liczyć? Większość analityków prognozuje, że psychologicznym punktem oporu będzie poziom 2600 punktów. Ale Krzysztof Stępień, dyrektor inwestycyjny Opera TFI, uważa, że spadek może być głębszy. - Spodziewam się, że w perspektywie kilku tygodni WIG20 będzie miał 2500 punktów - mówi.

Poprawy nastrojów w najbliższych miesiącach spodziewają się nieliczni optymiści, bo liczyć się musimy z kolejnymi złymi informacjami. - Jeżeli niemieckie banki będą musiały wziąć na siebie część kosztów restrukturyzacji greckiego długu, odczuje to tamtejsza gospodarka, a to odbije się czkawką w Polsce - mówi Marek Nienałtowski.

Z kolei Krzysztof Stępień podkreśla znaczenie korekty na rynku surowców. - Spadnie optymizm w Rosji, co wraz z pogarszającym się deficytem obrotów bieżących w Turcji będzie psuło nastroje w całym regionie - mówi.

Ale Adam Zaremba, główny ekonomista Idea TFI, uważa, że nie będzie aż tak źle. - Spowolnienie gospodarcze widoczne w danych makro jest przejściowe, a problemy Grecji uda się rozwiązać - wylicza. Natomiast po ostatniej korekcie wyceny akcji sugerują, że są one łakomym kąskiem dla inwestorów. - Rynek dojrzał do zwyżek, a impuls do nich możemy zauważyć w każdym momencie - mówi Zaremba.

jacek.uryniuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.