Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Rząd Reytanem przeciw stopom

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Ministrowie nie ukrywają, że nie podoba im się wczorajsza decyzja RPP, bo osłabi i tak słaby wzrost gospodarczy. Ale RPP wzmocniła złotego. Jeśli umocnienie się utrzyma, może pozytywnie wpłynąć na nasz wzrost

Wicepremier Waldemar Pawlak uznał decyzję RPP za dramatyczną pomyłkę. - Rada wbiła nóż w plecy naszym procesom rozwojowym, zupełnie bez potrzeby i zupełnie nadgorliwie podnosząc stopy procentowe - powiedział.

Nieco bardziej powściągliwy, choć nie mniej krytyczny, był minister finansów. - Mam nadzieję, że za kilka miesięcy nie okaże się, że decyzja RPP o podwyżce stóp była błędem - skomentował Jacek Rostowski. Podkreślił, że choć konstytucja gwarantuje RPP niezależność, to nie gwarantuje jej nieomylności.

Przypomnijmy. Rada w środę podwyższyła stopy o 0,25 pkt proc. Stopa referencyjna wzrosła do 4,75 proc. W konsekwencji wzrośnie oprocentowanie kredytów dla przedsiębiorstw oraz dla gospodarstw domowych. Przede wszystkim odbije się to na stawce kredytów hipotecznych, w tym na wzroście rat już zaciągniętych. Rząd obawia się, że wpłynie to na wysokość konsumpcji, a w konsekwencji na wysokość produkcji, a także inwestycje przedsiębiorstw. Efektem mogą być niższe wpływy z podatków. To tłumaczy temperaturę wypowiedzi ministrów.

Jednak równocześnie podwyżka pozytywnie wpłynęła na złotego. Wczoraj umacniał się do wszystkich głównych walut. Około godz. 16.00 frank szwajcarski tracił do złotego 0,40 proc. i kosztował 3,51 zł. O tyle samo spadło euro - do 4,22 zł. Najbardziej, bo o 0,49 proc., osłabił się dolar amerykański - do 3,25 zł. Jednak nasza waluta ma jeszcze sporo do odrobienia. Jeśli spojrzymy na kurs trzymiesięczny, to zobaczymy, że pomimo wczorajszego umocnienia złoty nadal jest słabszy do dolara o ponad 3,8 proc. Do euro o ponad 1 proc. Do franka o 2 proc.

- Marek Belka, szef RPP, zdecydowanie bardziej pomógłby złotemu, gdyby zakomunikował możliwość kolejnej podwyżki stóp już w czerwcu. Tak nasza waluta nadal będzie pozostawała głównie pod wpływem wydarzeń w Europie - uważa Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ. Dodaje, że w najbliższych dniach negatywnie mogą wpływać na nią informacje z Hiszpanii ( dotyczące ratowania banków), Grecji (możliwość drugich wyborów w czerwcu) i Irlandii (na temat referendum w sprawie pakietu fiskalnego). Chyba że złoty uznany zostanie za bezpieczną przystań wzorem naszych obligacji.

Wczoraj resort finansów sprzedał papiery 10- i 20-letnie za 4,1 mld zł, choć planował 2 - 4 mld zł. Popyt na same dziesięciolatki wyniósł 5 mld zł, na dwudziestolatki 1,2 mld zł. - Taki popyt został osiągnięty, gdy obecna sytuacja w Europie nie sprzyja sprzedaży, uznawanych za mniej bezpieczne, papierów o długim terminie zapadalności - podkreśla Arkadiusz Urbański, ekonomista Pekao SA. - To oznacza, że polski rynek uznawany jest za oazę bezpieczeństwa w regionie - dodaje.

3,51 zł trzeba było wczoraj płacić za franka szwajcarskiego, to o 0,40 proc. mniej niż przedwczoraj

4,22 zł kosztowało wczoraj euro. Osłabiło się do naszej waluty tyle samo co frank - o,40 proc.

3,25 zł wynosił wczoraj kurs dolara amerykańskiego, który stracił więcej niż konkurenci, bo 0,49 proc.

Beata Tomaszkiewicz

beata.tomaszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.