Dlaczego Londyn boi się igrzysk olimpijskich
Wbrew zapewnieniom organizatorów impreza może nie przynieść korzyści gospodarczych
John Bigos obawia się igrzysk olimpijskich. Tak jak inni przedsiębiorcy w mieście, dyrektor wykonawczy firmy turystycznej London Duck Tours, której statki wycieczkowe można zobaczyć na Tamizie, martwi się organizacją pracy przed imprezą i w trakcie jej trwania. Przedsiębiorstwu groziło nawet zamknięcie na okres letni. Wprowadzenie specjalnych pasów ruchu na większych londyńskich ulicach do sprawnego przemieszczania się 55 tys. sportowców oraz organizatorów, dziennikarzy i VIP-ów miało odciąć dostęp do rzeki na sześć tygodni. Firma i władze miasta zawarły kompromis, zgodnie z którym statki wycieczkowe będą mogły cumować przez cały czas igrzysk, z wyjątkiem 9 dni. Ta przerwa będzie kosztowała Johna Bigosa 175 tys. funtów. Nic dziwnego, że ma wątpliwości co do zalet organizacji tej imprezy w Londynie. - Igrzyska olimpijskie nie będą miały dla nas żadnego znaczenia poza powodowaniem poważnych problemów logistycznych - mówi Bigos. - Nie sądzę, by branża turystyczna cokolwiek dzięki nim zyskała.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.