Budżet 2013 już nadaje się do remontu
Analitycy nie mają wątpliwości, że tegorocznej ustawy budżetowej nie da się zrealizować. Zastanawiają się jednak, jakich metod użyje rząd, by załatać dziury powodowane przez zwalniającą gospodarkę
Szykuje się najcięższy od 2009 r. okres dla budżetu i ministra finansów. Powodem jest spowolnienie gospodarcze i wielka niewiadoma, jaką jest skala tego spowolnienia. Widać to po rządowych perypetiach z szacowaniem wzrostu gospodarczego w roku 2013. Gdy w czerwcu rząd w przyjętych wówczas założeniach szacował wzrost na poziomie 2,9 proc., niektórzy ekonomiści określali je jako ostrożne. Natomiast gdy we wrześniu rząd skorygował projekcję na 2,2 proc. PKB, większość analityków określała tę zmianę jako zbyt optymistyczną. Są nawet tacy jak analitycy BRE banku, którzy spodziewają się recesji w pierwszej połowie roku, a w całym - wzrostu minimalnie powyżej zera. Z kolei Międzynarodowy Fundusz Walutowy jeszcze w październiku szacował nasz wzrost na 2,1 proc. PKB, a po miesiącu obniżył prognozę. Ponieważ tak jak MFW postępowały także inne instytucje, nic dziwnego, że pojawiły się wątpliwości, na ile budżet układany w zasadniczej części w sierpniu może być aktualny w ciągu następnego roku. Te wątpliwości dotyczą głównie prognoz dochodów z podatków.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.