Apteka dla aptekarza? A gdzie tu jest pacjent?
Czy można sprawić, żeby sztabka złota – kruszcu osiągającego obecnie rekordowe wartości 340 tys. zł za kilogram – stała się w Polsce praktycznie bezwartościowa? Owszem, jak najbardziej. I to za pomocą… długopisu. Wystarczy wprowadzić przepisy teoretycznie pozwalające na sprzedaż złota, ale w praktyce czyniące to niemal niemożliwym. Jak? A np. tak, że kilogramową sztabkę złota można spieniężyć jedynie w kawałkach ważących najwyżej 4 mg. I tylko złotnikowi po studiach i mającemu państwowy certyfikat. Dodatkowo ten złotnik nie może mieć w swoim sejfie w ogóle więcej niż 4 mg złota, a jego łączne zapasy kruszcu (gdyby miał więcej niż jedną pracownię) nie mogą przekraczać 1 proc. całkowitych zasobów złota w jego województwie. I dodać jeszcze zastrzeżenie, że rodzic, który nawet od lat ma sztabkę – nie może przekazać jej dzieciom po przejściu na emeryturę. No chyba że są one certyfikowanymi złotnikami i spełniają wszystkie pozostałe warunki (liczba sejfów, zasoby złota w województwie).