Sektor prywatny nie chce płacić za wojnę krymską
Rosyjski resort finansów przewiduje, że sankcje mogą wpędzić kraj w recesję
Połknięcie Krymu odbija się Rosji czkawką. Koszty aneksji ukraińskiego półwyspu okazują się znacznie wyższe, niż wcześniej szacowano, co więcej, nie ma ich kto pokryć. Jeszcze w czerwcu minister rozwoju gospodarczego Aleksiej Ulukajew obiecywał inwestycje warte nawet 200 mld rubli (18 mld zł) rocznie przez najbliższe pięć lat. - Przez ostatnie dwadzieścia kilka lat na Krymie nie inwestowano. Infrastruktura - drogi, koleje, porty, sieć energetyczna - znajduje się w opłakanym stanie - narzekał Ulukajew.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.