Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Weto nadzwyczajne

11 września 2020 r., premierzy Viktor Orbán i Mateusz Morawiecki witają się przed szczytem Grupy Wyszehradzkiej w Lublinie
11 września 2020 r., premierzy Viktor Orbán i Mateusz Morawiecki witają się przed szczytem Grupy Wyszehradzkiej w Lublinie
19 listopada 2020
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Problem z polskim sprzeciwem nie wynika z faktu jego użycia, lecz z momentu, w którym do tego dochodzi

W używaniu „prawa do sprzeciwu”, jak nazywa unijne weto premier Mateusz Morawiecki, nie ma nic nadzwyczajnego. Kraje robią to cały czas, także w negocjacjach budżetowych. Problem z polskim wetem nie wynika z faktu jego użycia, lecz z momentu, w którym do tego dochodzi – na negocjacyjnym finiszu, w którym Unia Europejska ma mocno skrępowane ruchy i z trudnością może wykonać krok w stronę Polski.

W ocenie Lucasa Guttenberga z think thanku Centrum Jacques’a Delorsa sprzeciw wobec pakietu budżetowego de facto oznacza dzisiaj polityczną izolację. – Negocjacje w UE są prowadzone w sposób bardzo otwarty, każde państwo członkowskie jest wysłuchane. Ale jest taki moment, w którym wszyscy muszą dojść do porozumienia i nie można tego odkładać bez konsekwencji. Jeśli ktoś decyduje się wspiąć na drzewo, to musi pamiętać, że będzie musiał z niego zejść o własnych siłach – mówi. Ekspert przypomina, że Polska i Węgry zgodziły się na mechanizm praworządnościowy na szczycie w lipcu tego roku, chociaż dziś oba rządy przyznają się do tego niechętnie. Jego zdaniem ustępstwa wobec naszego kraju w dotychczasowych negocjacjach były znaczące. Po pierwsze, pieniądze zaproponowane nam w ramach funduszu odbudowy są większe, niż mogłoby to wynikać z prognoz gospodarczych dla Polski publikowanych wiosną i latem. Po drugie, niemiecka prezydencja poszła na rękę Warszawie, osłabiając po lipcowym szczycie rozporządzenie wiążące fundusze z praworządnością. Berlin musiał potem ustąpić Parlamentowi Europejskiemu, ale i tak ostateczna wersja mechanizmu jest znacznie łagodniejsza od tego, co proponowano pierwotnie dwa lata temu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.