Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Warszawa zarzuca Brukseli kakofonię

Premier Mateusz Morawiecki z szefową KE Ursulą von der Leyen
Premier Mateusz Morawiecki z szefową KE Ursulą von der Leyen
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Ursula von der Leyen nie da zielonego światła polskiemu Krajowemu Planowi Odbudowy przed swoim orędziem w Parlamencie Europejskim 15 września – wynika z naszych ustaleń

O tym, że Krajowy Plan Odbudowy (KPO) jest przetrzymywany w Brukseli z powodów politycznych, pisaliśmy na łamach DGP wielokrotnie. Oficjalnie nikt jednak do tej pory tego nie potwierdzał. Wiceszefowa Komisji Europejskiej Věra Jourová jeszcze we wtorek podczas wizyty w Gdańsku przekonywała, że spór o praworządność nie ma nic wspólnego z procesem akceptowania dokumentu. – Nie chcę łączyć tych dwóch rzeczy. Negocjacje trwają. Polski rząd wie, że KE działa w jasny i wiarygodny sposób, kierując się 11 kryteriami wskazanymi w rozporządzeniu – odpowiedziała na nasze pytanie. Innymi słowy Bruksela twierdziła, że przetrzymywanie KPO nie jest powiązane ani z Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego (ID SN), ani ze sporem o nadrzędność prawa wspólnotowego. Ale następnego dnia podczas posiedzenia europarlamentarnej komisji budżetowej komisarz ds. gospodarczych Paolo Gentiloni powiedział, że „dyskusja, co polskie władze dobrze wiedzą, dotyczy także nadrzędności prawa UE i potencjalnych konsekwencji tej sprawy dla polskiego planu”. Przyznał więc, że KPO stał się zakładnikiem sporu o praworządność.

– W tej sprawie panuje w Komisji kakofonia – mówi DGP minister spraw europejskich Konrad Szymański. – Jeszcze w zeszłym tygodniu Věra Jourová mówiła, że te sprawy nie mają związku. I naszym zdaniem tak jest. Jeśli KE oficjalnie potwierdzi, że jej zdanie jest inne, wystąpimy do niej, żeby nam wskazała podstawy prawne takiego działania – zapowiada. Jak dodaje, KE może działać jedynie na podstawie rozporządzenia o Funduszu Odbudowy, który nie daje podstaw do działań, o jakich mówił Gentiloni. Z naszych rozmów w Brukseli wynika, że ta wypowiedź nie powinna była paść oficjalnie, bo nie jest zgodna z linią przyjętą przez KE. Formalną możliwość blokowania pieniędzy daje rozporządzenie warunkujące wypłaty eurofunduszy praworządnością, ale Bruksela do tej pory z tego nie skorzystała, bo zgodnie z umową z Węgrami i Polską czeka na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w tej sprawie. Bruksela nie może jednak przetrzymywać polskiego planu w nieskończoność i dzień, w którym ostatecznie da na niego zgodę, w końcu nadejdzie. Valdis Dombrovskis, wiceprzewodniczący KE ds. handlu, podkreślał, że mowa „raczej o tygodniach niż miesiącach”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.