Van Rompuy wcale nie musi być marionetką
Łatwo załamywać ręce nad Unią Europejską - jej brakiem ambicji i permanentną zdolnością do zawodzenia pokładanych w niej nadziei.
Czy zeszłotygodniowa nominacja Hermana Van Rompuya i baronessy Ashton na dwa kluczowe stanowiska stworzone nie stanowi kolejnego dowodu, że UE ma tendencję, by równać do najniższego wspólnego mianownika? Czyż nie straciliśmy wyjątkowej szansy na globalne przywództwo, nie mianując Tony’ego Blaira albo jakiejś innej gwiazdy lub przynajmniej kogoś, kogo nazwisko potrafimy wymówić?
Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Autopromocja
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.