Lech Kaczyński leci do Brukseli
Lech Kaczyński wybiera się na unijny szczyt do Brukseli. Ostateczna decyzja zapadła wczoraj. Prezydent jedzie na szczyt wspierać kandydaturę Janusza Lewandowskiego i rozmawiać o przyszłym kształcie władz Unii.
To pierwsze posiedzenie Rady Europejskiej, po tym jak Lech Kaczyński ratyfikował traktat lizboński. Prezydent chce skorzystać z okazji, by pojawić się na nim jako polityk, który dotrzymał słowa i po irlandzkim referendum podpisał dokument. Rok temu na unijnym szczycie w grudniu Lech Kaczyński zbierał krytykę za to, że zwleka z ratyfikacją. To wytykał mu prezydent Francji Nicolas Sarkozy, mimo że także inne państwa nie ratyfikowały dokumentu. Teraz zostały tylko Czechy i na podpis ich prezydenta Vaclava Klausa czeka reszta Unii. Ale na rozpoczynających się jutro obradach ma już być mowa o konsekwencjach traktatu. Chodzi o obsadę i kompetencje nowych urzędów, tzw. prezydenta Unii i szefa unijnej dyplomacji. Już wczoraj prezydent rozmawiał o tym telefonicznie z prezydentem Węgier Laszlo Solyomem. Rząd opowiada się za niezbyt dużymi uprawnieniami obu urzędów, tak by pełnili oni funkcje koordynacyjne i nie mieli mocnej pozycji wobec unijnych państw. - Nie ma tu różnicy zdań między rządem a prezydentem - mówi jeden z dyplomatów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.