Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Unijna dyplomacja startuje z opóźnieniem

28 czerwca 2018

PRACĘ ZACZĘŁO na razie tylko najwyższe kierownictwo Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych

Wczoraj formalnie działalność zainaugurowała Europejska Służba Działań Zewnętrznych, czyli unijna dyplomacja. Zaczęło się od falstartu - z powodu braku porozumienia w sprawie budżetu na przyszły rok pracę na razie mogło zacząć tylko jej najwyższe kierownictwo.

Pieniądze to - obok rozdziału stanowisk między poszczególnymi państwami - najbardziej drażliwa sprawa w funkcjonowaniu nowo powstałej instytucji. ESDZ ma mieć do dyspozycji budżet w wysokości 9,5 mld euro. Jej szefowa, Brytyjka Catherine Ashton, dostała pensję w wysokości ok. 321 tys. euro rocznie, co czyni ją najlepiej opłacaną kobietą politykiem w świecie zachodnim.

Rozmiar unijnych przedstawicielstw i koszty ich utrzymania budzą duże kontrowersje w czasach, gdy niemal wszystkie państwa Unii prowadzą politykę oszczędnościową. Brytyjski dziennik "Daily Telegraph" ujawnił niedawno, ilu dyplomatów jest przewidzianych do niektórych egzotycznych placówek. I tak na Barbadosie personel ambasady będzie liczył 46 osób, w Burkinie Faso - 59, w Mauretanii - 46, na Mauritiusie - 39, w Namibii - 26, na Timorze Wschodnim - 20, w Papui Nowej Gwinei - 27. Nawet w liczącym zaledwie 230 tys. mieszkańców, leżącym na Pacyfiku Vanuatu pracować będzie sześciu unijnych dyplomatów. Na dodatek Ashton zdecydowała o wydaniu 39 mln euro na zakup kuloodpornych samochodów.

Mimo też jej zapewnień o tym, że przy nominacjach będą uwzględnione kryteria geograficzne oraz płci, ambasadorami w większości są obywatele starych 15 państw członkowskich, zwłaszcza Francji, Włoch, Belgii i Niemiec. Jak pokazał opublikowany w sierpniu tego roku głośny raport Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, przed powołaniem ESDZ na 115 szefów delegatur Unii tylko dwóch było z 12 państw członkowskich przyjętych w 2004 i 2007 r. (Węgier i Litwin). Wprawdzie w ogłoszonej we wrześniu pierwszej puli nominacji ambasadorskich znalazło się dwoje Polaków - Joanna Wronecka obejmie placówkę w Jordanii, a Tomasz Kozłowski w Korei Południowej - ale poza nimi z nowych państw był tylko Bułgar. Pozostałe 23 przedstawicielstwa znów objęli obywatele starej Unii.

- Nie chodzi o utworzenie 28. unijnej polityki zagranicznej, lecz o to, byśmy robili ją jako "27". Chodzi o to, byśmy przekazywali tę samą wiadomość i byli bardziej efektywni w świecie - mówiła wczoraj Ashton.

Docelowo powołana na mocy traktatu lizbońskiego ESDZ ma się składać z sieci 136 ambasad i zatrudniać kilka tysięcy osób, które w sporej części zostaną przesunięte z istniejących już instytucji, głównie z Dyrekcji ds. Stosunków Zewnętrznych KE. Wczoraj swoje obowiązki objęli francuski dyplomata Pierre Vimont, który jest sekretarzem generalnym korpusu dyplomatycznego UE; dyrektor wykonawczy, Irlandczyk David O''Sullivan oraz Niemka Helga Schmid, zastępczyni sekretarza generalnego. Drugim - obok Schmid - zastępcą sekretarza generalnego, odpowiedzialnym za stosunki międzyinstytucjonalne, będzie Polak Maciej Popowski. On jednak pracę rozpocznie dopiero po nowym roku.

@RY1@i02/2010/234/i02.2010.234.000.007a.001.jpg@RY2@

Szef polityki zagranicznej UE Catherine Ashton

Bartłomiej Niedziński

bartłomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.