Huawei pomoże Łukaszence śledzić opozycję na Białorusi
Chiński koncern prowadzi rozmowy z Mińskiem w sprawie budowy systemu monitoringu publicznego
W zeszłym tygodniu białoruski minister przemysłu Dźmitry Kaciarynicz podpisał z firmą z Shenzhen list intencyjny w tej sprawie. Chińczycy nie ujawnili szczegółów projektu, ale plany ujawnił wcześniej resort przemysłu.
Zgodnie z informacją dostępną w serwisie internetowym ministerstwa spółka BiełHuaWei wspólnie z państwową MWAWT stworzą "inteligentny system obserwacji wideo do wykorzystania w celach monitoringu i ochrony budynków użyteczności publicznej i innych".
Tego typu oprzyrządowaniem najbardziej będą zaciekawione służby specjalne. Już teraz wszystkie demonstracje opozycji są starannie filmowane przez funkcjonariuszy po cywilnemu, telefony działaczy podsłuchiwane, a pieczę nad internetem sprawuje kierowane przez Wiktara Łukaszenkę, syna prezydenta, Centrum Operacyjno-Analityczne.
Współpraca Mińska z Huawei może polegać na instalacji programów, które koncern zaprezentował podczas tegorocznych targów telekomunikacyjnych w Genewie. Wśród nich są programy do automatycznego wykrywania porzuconych bagaży na lotnisku czy mierzenia temperatury ciała przekraczających granicę państwową w celu wykrywania potencjalnych chorych. "Wall Street Journal" twierdzi, że w ramach odrębnego projektu pierwsze kamery Huawei zainstalowano już na granicy z Polską.
Firma oferuje jednak także rozwiązania, które bardzo trudno byłoby uzasadnić w państwie demokratycznym: programy do identyfikacji tłumu. Dzięki nim milicja nie będzie już musiała tracić czasu na patrolowanie miejsc, w których może dochodzić do manifestacji opozycji. Kamera wychwyci zbiegowiska sama, umożliwiając szybszą reakcję. A sfilmować uczestników akcji będzie można zdalnie, nie narażając tajniaków na rozpoznanie.
Co charakterystyczne, genewskie stoisko Huawei spotkało się z dużym zainteresowaniem polityków z państw, które trudno nazwać demokratycznymi. Reporter "DGP" widział przy nim między innymi przywódcę afrykańskiego Burundi.
Chińska firma jest oskarżana o nadgorliwość przy robieniu interesów z dyktaturami. Jej przedstawiciele bronią się jednak i przekonują, że podobne interesy robią też zachodnie koncerny (jak Nokia czy Siemens), ułatwiając inwigilację obywateli w takich państwach jak Iran. Nieoficjalnie sugerują, że potępiające Huawei teksty w prasie są inspirowane przez amerykańską konkurencję. Presja opinii publicznej przynosi jednak czasem rezultaty. Dwa tygodnie temu Huawei zapowiedziało ograniczenie interesów z Teheranem.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu