Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Koniec urzędniczej bonanzy w brukselskiej biurokracji

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Kontekst jest nieco inny. W Komisji Europejskiej pracuje 33 tys. urzędników. To jest skala, która jest zupełnie nieporównywalna z administracją państw narodowych. W samych ministerstwach obrony dużych krajów Unii pracuje po 100 tys. urzędników. A administracja miasta Paryża zatrudnia tylu urzędników co KE. My zaś musimy służyć 500 mln obywateli, i to w niektórych przypadkach - jak polityka konkurencji czy handel zagraniczny - na zasadzie wyłączności.

Jesteśmy świadomi, jak bolesne oszczędności wprowadzają kraje członkowskie. Dlatego sami opracowaliśmy plan ograniczenia kosztów funkcjonowania wszystkich instytucji europejskich. Prowadzimy w tej chwili konsultacje w tej sprawie ze związkami zawodowymi i chcemy go oficjalnie zaprezentować w grudniu do akceptacji Parlamentu Europejskiego i Rady UE. Planujemy m.in. ograniczenie liczby etatów o 5 proc., wydłużenie tygodniowego czasu pracy z 37,5 do 40 godzin, zmiany systemu naliczania świadczeń osób przechodzących na wcześniejszą emeryturę. Te oszczędności, w połączeniu z wcześniej zaplanowanymi przez nas reformami, przyniosą w następnym budżecie Unii (2014 - 2020) 6 mld euro oszczędności. Przypominam, że KE od kilku już lat prowadzi politykę utrzymania wielkości zatrudnienia na tym samym poziomie.

To była inna sytuacja. Obecny system zakłada, że wysokość pensji urzędników KE jest podwyższana lub obniżana zależnie od zmiany uposażeń w ośmiu krajach UE z rocznym opóźnieniem potrzebnym na zgromadzenie oficjalnych danych przez Eurostat. Rada UE chciała tę zasadę naruszyć. Jednak my teraz proponujemy korektę tych przepisów, w tym wprowadzenie z końcem przyszłego roku nowego systemu indeksacji pensji. Zgodnie z nim do grupy krajów, które będą uwzględniane przy określaniu uposażeń, zostanie włączona m.in. Polska. Zostanie także uwzględniona klauzula kryzysowa, która pozwoli na natychmiastowe zamrożenie uposażeń unijnych urzędników.

Ci sami przywódcy, którzy rano domagają się obniżenia kosztów funkcjonowania administracji, wieczorem dopytują się, czy zasada równowagi geograficznej personelu zatrudnionego w Brukseli jest respektowana, czy mają wystarczająco dużo swoich ludzi w Komisji. Niezależnie od tego nie możemy zejść z pewnego pułapu uposażeń, bo inaczej nie znajdziemy najwyższej klasy specjalistów. A przecież urzędnicy zajmujący się sprawami finansowymi muszą błyskawicznie podejmować decyzje warte dziesiątki miliardów euro. Np. o dokapitalizowaniu banków. Z kolei ci, którzy zajmują się polityką konkurencji, muszą negocjować z doskonale opłacanymi prawnikami takich koncernów jak choćby Microsoft.

Parlament Europejski musi sam podjąć w tej sprawie decyzję. Nie mogę tego komentować.

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.000.008c.001.jpg@RY2@

Fot. AFP/East News

Marosz Szefczovicz*

Rozm. Jędrzej Bielecki

- wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej odpowiedzialny za administrację europejską

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.