Polska ma ambicje być prawdziwym liderem Unii
Polska zaczyna dziś pełnić prezydencję w UE. Mimo oficjalnej roli kraju, który ma łączyć i reprezentować interesy wszystkich 27 członków Unii, będziemy zabiegać o realizację własnych priorytetów.
Oficjalnie zależy nam na wzmocnieniu polityki wschodniej UE, przyspieszeniu prac nad bezpieczeństwem energetycznym i wspólnym rynkiem wewnętrznym. Będziemy też bronić wersji unijnego budżetu na lata 2014 - 2020, który przedstawiła Komisja Europejska. Zakłada on, że dostaniemy ponad 10 mld euro więcej niż w obecnej perspektywie.
Niestety czas, kiedy obejmujemy przewodnictwo, nam nie sprzyja. Wciąż trudna jest sytuacja w Grecji, a kraje UE nie są zgodne, jak ratować ją przed bankructwem.
Ale Polska ma także inne, ciche cele. Pierwszy to Eurogrupa. W niedzielę ministrowie finansów strefy euro zbierają się, by dyskutować, co dalej z Grecją. Polska jako kraj przewodzący Unii ma być o efektach informowana. Nasze ambicje są jednak większe. Chcemy brać - co będzie nowością - udział w jej posiedzeniach.
Podczas prezydencji Polska dostanie do ręki jeszcze jeden instrument. Jako kraj przewodzący będziemy brać udział w posiedzeniach grupy G20. - Węgrzy tego nie robili - mówi nam członek rządu.
W listopadzie w Cannes ma się odbyć szczyt G20. A podczas czterech spotkań na szczeblu ministerialnym, które odbędą się w lipcu, we wrześniu i w październiku, ma zostać wypracowane stanowisko na listopadowy szczyt, który ma się zająć m.in. systemem monetarnym, usługami finansowymi czy walką z nadużyciami finansowymi. Chcemy mieć na to wpływ.
@RY1@i02/2011/126/i02.2011.126.000.001b.001.jpg@RY2@
GOS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu