Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Europejski bunt przeciw Niemcom

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

KONSERWATYŚCI protestują przeciwko niemieckiemu paktowi dla konkurencyjności. Lewica zapowiada zablokowanie Brukseli. Angela Merkel nie godzi się na ustępstwa. Przeciwnicy odpowiadają, że nie dadzą "zgermanizować" swoich gospodarek

Na pięć dni przed kluczowym szczytem przywódców państw strefy euro duet Merkel-Sarkozy ma problem z zebraniem poparcia dla swojego paktu dla konkurencyjności. Liderzy europejskich ugrupowań centroprawicowych na piątkowym spotkaniu w Helsinkach dali do zrozumienia, że nie mają zamiaru "germanizować gospodarek". Z drugiej strony szczyt europejskiej lewicy w Atenach w tym samym dniu zapowiedział fizyczne zablokowanie Brukseli 11 marca. Związkowcy planują blokadę brukselskiego lotniska Zaventem, linii kolejowych i autostrad, by uniemożliwić spotkanie przywódców "17".

Merkel próbowała na spotkaniu w Helsinkach przekonać do swoich pomysłów kolegów z unijnej centroprawicy. Niemiecka kanclerz pogodziła się już, że rozmycie części zapisów paktu będzie nieuniknione. Przeciwko pomysłowi zniesienia automatycznej indeksacji płac i emerytur ostro wystąpili m.in. politycy z Belgii, Holandii i Luksemburga, a podwyższeniu wieku emerytalnego sprzeciwili się Austriacy. Wprowadzenia minimalnego podatku od zysku firm nie dopuszcza z kolei przyszły premier Irlandii.

W tej sytuacji kompromisowy scenariusz zaproponowali we wspólnym dokumencie przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy i szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso. Zakłada on m.in. zamiast zniesienia indeksacji płac - "decentralizację systemu negocjacji branżowych" oraz uwzględnienie przy określaniu płac "poziomu wydajności pracy" w danym kraju w stosunku do jego sąsiadów.

Dokument pozostawia także każdemu z rządów dowolność, w jaki sposób zamierza zobowiązać się do powstrzymania wzrostu długu publicznego (wcześniej Berlin chciał, aby taki zapis był zawarty w konstytucji każdego z państw). Mimo to Angela Merkel przyznała w trakcie weekendu, że propozycja Barrosa i Van Rompuya to dobra podstawa do negocjacji na nadchodzącym szczycie Unii.

Pertraktacje wokół niemiecko-francuskiego paktu próbuje również wykorzystać europejska lewica. Największy problem Merkel może mieć z Grekami, którzy organizują bunt w ramach strefy euro. Na spotkaniu w Atenach po raz pierwszy premier Georgios Papandreu przedstawił w imieniu 9 lewicowych przywódców państw UE alternatywny plan wzrostu. Ma on polegać m.in. na 0,05-proc. podatku od transakcji finansowych, co dałoby 250 mld euro rocznych dochodów. Alternatywny scenariusz zakłada zwiększenie w ciągu 5 lat inwestycji publicznych o 10,9 proc., co - jego zdaniem - pozwoliłoby na utworzenie 8 milionów nowych miejsc pracy i zmniejszeniu bezrobocia średnio w UE do 8,4 proc. osób w wieku produkcyjnym. Z kolei przywódca duńskich socjalistów Poul Nyrup Rasmussen ostrzegł, że doprowadzi do rozpisania referendum w swoim kraju na temat propozycji Merkel, bo zakładają one zmiany w konstytucji. Jego zdaniem takie samo głosowanie (z niewielką szansą na sukces) będą też musiały przeprowadzić rządy Irlandii i Szwecji.

Na spotkaniu w Atenach nie zjawili się dwaj kluczowi premierzy z obozu socjalistów: Hiszpan Jose Luis Zapatero i Portugalczyk Jose Socrates. Nie chcieli być kojarzeni ze sprzeciwem wobec planów oszczędnościowych, w momencie gdy wciąż nie wiadomo, czy uda im się uniknąć bankructwa.

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.