Europa wykluczonych
CZŁONKOWIE UE SPOZA STREFY EURO, w tym Polska, zostali zmarginalizowani i nie będą mogli uczestniczyć w szczycie dotyczącym zarządzania kryzysowego w Europie. Wcześniej Niemcy i Paryż twierdziły, że będzie to możliwe
Państwa Unii spoza strefy euro zostaną wykluczone z procesu reformowania Eurolandu. Mimo początkowych zapewnień Berlina i Paryża państwa, takie jak Polska, nie będą uczestniczyły w szczytach siedemnastki nawet jako obserwatorzy.
11 marca odbędą się dwa szczyty. Rano szczyt UE w sprawie Libii. I tu do rozmów zasiądą przedstawiciele 27 państw. W tym Polska. Po południu w części dotyczącej zarządzania kryzysowego Europą spotkają się tylko szefowie 17 państw i rządów.
- Kraje spoza strefy euro nie będą miały statusu obserwatora - potwierdza "DGP" Nicolas Kerleroux, rzecznik Rady UE. A jak twierdzą osoby z otoczenia polskiego premiera, Donald Tusk zabiegał o taki status. Polski rząd był skłonny do wykonania znaczących gestów, byle tylko nie być pomijanym przy kluczowych decyzjach o przyszłości Europy. Sugerował wręcz, że Polska dołoży się do funduszu ratującego unijnych bankrutów. Podobną taktykę przyjęła Szwecja.
Przez pewien czas Berlin i Paryż dawały do zrozumienia, że obrady będą otwarte. Trzy tygodnie temu na spotkaniu Merkel - Sarkozy - Komorowski w Wilanowie te zapewnienia zostały powtórzone. Ostatecznie obie stolice zmieniły zdanie.
Nie powiódł się także inny pomysł polskiej dyplomacji: zorganizowanie przed brukselskim spotkaniem osobnego szczytu Grupy Wyszehradzkiej, za której pośrednictwem Słowacja, Estonia czy Słowenia mogłyby przekazać uwagi państw Europy Środkowej pozostających poza strefą euro.
- Solidarność europejska padła ofiarą kryzysu - przyznała "DGP" europosłanka PO Sidonia Jędrzejewska. - Spełnia się zagrożenie powstaniem Europy dwóch prędkości - komentuje poseł SLD Marek Wikiński z sejmowej komisji finansów publicznych.
Marginalizacji w Unii obawia się nie tylko Polska. Wczoraj Lars Lokke Rasmussen, premier również pozostającej poza Eurolandem Danii, ogłosił rozpisanie referendum w sprawie przystąpienia do unii walutowej. Szef szwedzkiego rządu Fredrik Reinfeldt uznał podejmowanie decyzji o przyszłości Unii w gronie krajów strefy euro za "niedopuszczalne". Na ostatnim szczycie UE w lutym Tusk i Viktor Orban sprzeciwili się pomysłowi szczytów jedynie w gronie "17". Jak relacjonował "WSJ", krytykowany za kurs polityczny Węgier Orban dostał później w Parlamencie Europejskim owację za krytykę dzielenia Europy promowanego przez Berlin i Paryż.
Jędrzej Bielecki
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu