Dziennik Gazeta Prawana logo

Grożenie polskiemu biznesowi czy rutynowa kontrola

3 lipca 2018

Na Białorusi ocieplenie gospodarcze zakończyły wybory w 2010 r. Dziś firmy z Zachodu nie są faworytami reżimu

Możemy odebrać polskiemu wykonawcy ważną inwestycję w Mińsku - grożą władze miasta. Uchybienia zostały już usunięte, a samej budowie nic nie zagraża - odpowiada firma Unibep, rozbudowująca hotel Wiktoryja. Nie do końca jest jasne, czy chodzi tylko o bhp, czy sprawa ma drugie, polityczne dno.

- Pełny bałagan, nieprawidłowość na nieprawidłowości - opowiadała białoruskiemu "Jeżedniewnikowi" Natalla Nieściarowicz, naczelnik wydziału ochrony pracy mińskiego ratusza. I ostrzegła, że jeśli uchybienia nie zostaną naprawione, może podjąć decyzję o wstrzymaniu robót. Przedstawiciele Unibepu są zaskoczeni tak ostrym stawianiem sprawy. "To dość rzadki przypadek dla Białorusi, gdzie prace na budowach bywają prowadzone, łagodnie mówiąc, w dowolny sposób" - napisał Mikoła Buhaj z magazynu "Nasza Niwa". Rzecznik firmy z Bielska Podlaskiego Michał Wasilewski relacjonuje w rozmowie z DGP, że uwagi kontrolerów dotyczyły głównie kwestii bhp miejscowych podwykonawców, których standardy pracy są niższe niż na Zachodzie. - 99 proc. uchybień zostało już usuniętych - mówi Michał Wasilewski.

Polscy dyplomaci są ostrożni w doszukiwaniu się podtekstu politycznego. - Jest na to za wcześnie, nie ma przesłanek do wyrzucenia Unibepu z planu budowy - mówi DGP jeden z nich. Opozycyjne media na Białorusi sugerują jednak, że problemy firmy mogą mieć drugie dno.

Firma wygrała wart 47 mln euro przetarg na rozbudowę gmachu w październiku 2010 r. Na linii UE - Białoruś panowało wtedy ocieplenie, zakończone po wyborach w grudniu 2010 r. wraz z nową falą represji. Od tamtej pory relacje Mińska z Zachodem pozostają napięte, a chłopcem do bicia dla białoruskiej propagandy stała się Polska jako kraj lobbujący na rzecz sankcji. - Nie chciałbym, żeby jakiekolwiek decyzje polityczne wpłynęły na sferę gospodarczą. Priorytetem powinny być interesy biznesu - mówił niedawno wiceszef MSZ Alaksandar Hurjanau, a jego słowa zostały odebrane jako zawoalowana groźba pod adresem państw firmujących politykę sankcji.

- Do polityki się nie mieszamy, chcemy jedynie zgodnie z planem zrealizować powierzoną nam inwestycję - mówi Mariusz Chabrowski, dyrektor rynków wschodnich firmy Unibep. Od polityki trudno jednak uciec, o czym przekonał się już Jan Kulczyk. Jego firma wspólnie z państwową Biełenerhą miała budować pod Grodnem elektrownię. Tuż po wyborach w 2010 r. ministerstwo energetyki uznało pomysł za nieopłacalny i skreśliło go z listy projektów inwestycyjnych. Kilka miesięcy później ogłoszono, że elektrownię gazową na zachodniej Białorusi wybudują Włosi. Rzym jest zaliczany do przeciwników sankcji.

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.