Dylemat niemieckiego przywództwa
Pod koniec ubiegłego roku, w szczycie europejskiego kryzysu dłużnego, polski minister spraw zagranicznych domagał się zdecydowanego niemieckiego przywództwa w Europie. Nikt, kto zna historię, nie mógł pominąć wagi tego apelu. - Mniej boję się potęgi Niemiec niż ich bezczynności - powiedział Radosław Sikorski. Na wczorajszym szczycie w Brukseli kanclerz Angela Merkel odniosła swój największy tryumf, nowe porozumienie fiskalne, które narzuca dyscyplinę budżetową w stylu niemieckim w całej strefie euro. Jednak niemieckie przywództwo ma swoją cenę. Istnieje ryzyko, że zacznie kojarzyć się z niemiecką dominacją. Najnowszą pożywką dla antyniemieckich nastrojów jest dokument polityczny z Berlina, w którym rozważane jest udzielenie unijnemu komisarzowi prawa do nadzorowania polityki podatkowej Aten i decydowania o wydatkach publicznych. Trudno powiedzieć, czy różniłoby się to znacznie od uprawnień, które trójka kredytodawców Grecji już posiada. Jednak to nie niweluje szkód spowodowanych przez polityczne prostactwo propozycji Berlina. Jak można było przewidzieć, grecka prasa zareagowała z furią. A to tylko ostatnie z serii niefortunnych posunięć, które łatwo mogą podgrzać antyniemieckie nastroje.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.