Dziennik Gazeta Prawana logo

Możemy zrobić rewolucję

30 czerwca 2018

Partia protestu? Jak najbardziej. Populistyczna? Jeśli tak, to dlaczego popiera ją hiszpańska klasa średnia, która na zmianah proponowanych przez polityczny fenomen z pewnością by straciła?

Gdy w majowych wyborach do europarlamentu pięć z 54 hiszpańskich mandatów zdobyło założone zaledwie cztery miesiące wcześniej ugrupowanie Podemos, było to wydarzenie na miarę lokalną. Ot, jedna z wielu w Europie partii protestu, niewyróżniająca się niczym poza nazwą. Podemos znaczy "możemy" - ewidentnie nawiązującą do wyborczego hasła Baracka Obamy z 2008 r. "Yes, we can". Jednak dla żadnej z nich eurowybory nie stały się tak dużą trampoliną do sukcesu jak właśnie dla Podemos - na początku listopada z 28-proc. poparciem awansowała na pierwsze miejsce w sondażach, pozwalające w perspektywie przyszłorocznych wyborów do hiszpańskiego parlamentu realnie myśleć o przejęciu władzy. Co przeraża zarówno hiszpański establishment, który jest głównym celem ataków Podemos, jak i unijnych polityków obawiających się, że realizacja lewackich pomysłów znów ściągnie kłopoty na strefę euro? A jednocześnie milionom zmęczonych kryzysem Hiszpanów daje nadzieję na zakończenie polityki zaciskania pasa?

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.