Teorie spiskowe i wybujałe ambicje
Historia wygląda, jakby była ułożona przez zwolenników teorii spiskowych. Rządząca w Turcji od 13 lat Partia Sprawiedliwości i Rozwoju ponownie wygrywa wybory, ale po raz pierwszy nie uzyskuje bezwzględnej większości w parlamencie. Główną tego przyczyną jest niedawno utworzona lewicowa partia o kurdyjskich korzeniach, która okazuje się czarnym koniem wyborów i zdobywa dość silną reprezentację parlamentarną. Musi to być ogromnym rozczarowaniem dla prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, który liczył, że jego partia nie tylko będzie mogła nadal samodzielnie rządzić, ale zdobędzie większość pozwalającą na zmianę konstytucji i wprowadzenie ustroju prezydenckiego. Szef państwa nie ukrywa, że wolałby przeprowadzenie jeszcze jednych wyborów zamiast rządu koalicyjnego, a ponieważ rozmowy w sprawie koalicji się przedłużają, ten pierwszy scenariusz staje się coraz bardziej realny. Ma on jednak sens tylko wówczas, gdy partia rządząca w powtórce uzyska lepszy wynik niż za pierwszym razem. Jak wiadomo, nic tak nie jednoczy ludzi wokół władzy jak zewnętrzne zagrożenie bądź konflikt. A pretekst do konfliktu wkrótce się pojawia, bo w niewielkim mieście na terenach kurdyjskich przeprowadzony zostaje samobójczy zamach, najkrwawszy w Turcji od wielu lat. Ponieważ jego sprawca powiązany był ponoć z Państwem Islamskim, Ankara - dotychczas oskarżana o bierność, a nawet ciche przyzwolenie na działanie tej organizacji - ogłasza, że aktywnie włącza się do walki z dżihadystami. Równocześnie jednak przekonuje, że równie wielkim zagrożeniem są kurdyjscy partyzanci, i to na nich skoncentrowana jest operacja zbrojna. Władze dyskredytują liderów owej kurdyjskiej partii, zarzucając im powiązania z partyzantami, a zrywając rozejm z Kurdami, robią gest w stronę zwolenników nacjonalistycznej opozycji przeciwnej procesowi pokojowemu. Gdyby trzeba było przeprowadzić nowe wybory, szanse partii rządzącej rosną. A później jeszcze pojawiają się pogłoski, że zamach będący pretekstem do interwencji nie był tak do końca przypadkowy, bo został zorganizowany na polecenie służb specjalnych. Teoria spiskowa? Problem w tym, że ona składa się w logiczną całość, a na dodatek dobrze wpisuje się w działania tureckiego prezydenta w ostatnich kilkunastu miesiącach.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.