Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Europa obserwuje wybory w USA

27 października 2016

WYBORY Niemcy wysyłają polityków do sztabów kandydatów. Urzędnicy rządu RFN wysokiego szczebla nawiązują kontakty z obydwoma obozami. Polscy politycy śledzą kampanię zza biurka

Europejskie rządy przygotowują się do zmiany władzy w USA. Ich przedstawiciele biorą udział w spotkaniach z doradcami Donalda Trumpa i Hillary Clinton. Reprezentanci najważniejszych partii politycznych akredytują się przy sztabach kandydatów, obserwując kampanię i przy okazji nawiązując przydatne kontakty.

Głośne było ujawnione niedawno przez magazyn "Der Spiegel" spotkanie sekretarza stanu w MSZ RFN Markusa Ederera z doradcą Trumpa Samem Clovisem. Do USA z misją zwiadowczą pojechał też Andreas Scheuer z CSU. Oficjalnie, by obserwować walkę Trump-Clinton. Analizą dynamiki kampanii zajmuje się również federalne ministerstwo finansów, które interesuje się przede wszystkim wariantem zwycięstwa republikanina ze względu na protekcjonistyczne propozycje składane w czasie kampanii. Z punktu widzenia Niemiec jako państwa eksportowego (USA jest jednym z kluczowych rynków) deklaracje kandydatów mają strategiczne znaczenie.

Szwedzi poszli krok dalej niż RFN. Ich premier Stefan Löfven przyglądał się konwencji republikanów w Cleveland. Uznał po niej, że przesłanie kandydata opiera się "na strachu i nienawiści", podczas gdy kandydatka demokratów mówi o przyszłości "z nadzieją i troską".

Jak komentuje prasa niemiecka, logika wyborów w USA i skala proponowanych zmian w Waszyngtonie powodują, że Europa znacznie bardziej angażuje się w obserwowanie polityki po drugiej stronie Atlantyku niż zazwyczaj.

Z racji radykalnych poglądów Trumpa w kwestii zaangażowania militarnego USA w Europie i potencjalnego zaostrzenia stosunków USA-Rosja w razie zwycięstwa Clinton (Rosjan oskarża się o próbę wpływania na wynik rywalizacji i działanie na niekorzyść demokratki) zapytaliśmy o skalę polskiego zainteresowania przebiegiem wyborów. Nie widać jednak, byśmy w jakiś ponadstandardowy sposób obserwowali to, co dzieje się za Atlantykiem. MSZ działa rutynowo. Partie - zza biurka.

"Kampania wyborcza jest monitorowana zarówno przez naszą placówkę w Waszyngtonie, jak i ekspertów w centrali. Dotyczy to w szczególności prezentowanych przez kandydatów poglądów w zakresie polityki zagranicznej USA" - napisało w odpowiedzi na nasze pytania biuro prasowe MSZ. "Polska dyplomacja nawiązała kontakt z doradcami kandydatów oraz potencjalnymi kandydatami na stanowiska, które wiążą się z polityką zagraniczną (m.in. Biały Dom i Narodowa Rada Bezpieczeństwa, Departament Stanu, Departament Obrony). Głównym kanałem komunikacji jest nasza placówka w Waszyngtonie. Intensyfikacja kontaktów będzie miała miejsce po wyborach w odniesieniu do członków »transition teamu« odpowiedzialnego za przejęcie urzędu przez prezydenta elekta od obecnej administracji" - precyzowano.

Polskie partie polityczne nie wychodzą poza standard. Rzecznik PO Jan Grabiec powiedział w rozmowie z nami, że jego ugrupowanie nie ma oficjalnie powołanego zespołu do monitorowania wyborów w Stanach. Chociaż, jak dodał, "politycy PO, którzy wcześniej piastowali stanowiska w dyplomacji, interesują się tą sprawą".

Nowoczesna i PiS nie odpowiedziały na nasze pytania.

Oprócz obserwacji kampanii politycy w Europie coraz chętniej zajmują stanowisko w sprawie tego, kto jest ich faworytem. Lewicowy premier Włoch Matteo Renzi powiedział, że woli Hillary Clinton, ale poważa amerykańską demokrację, jeżeli Trump wygra, to będzie z nim współpracować.

Szef MSZ Niemiec, socjaldemokrata Frank-Walter Steinmeier nazwał nawet Hillary swoją przyjaciółką. "Jest ona świetnym dowódcą na trudne czasy. Ale jest też kobietą o niewyobrażalnym talencie politycznym i woli podejmowania ciężkiej pracy" - napisał w komentarzu na łamach "Bilda".

Niektórzy przekazują swoje poparcie Clinton poprzez krytykę jej rywala. Socjalistyczny premier Francji Manuel Valls nazwał Trumpa "złym człowiekiem".

Wśród polityków sprawujących obecnie władzę w UE Trump może liczyć na Viktora Orbana, który przekonuje, że tylko miliarder jest w stanie zapewnić światowi pokój.

@RY1@i02/2016/209/i02.2016.209.00000080a.801.jpg@RY2@

Julio Cortez_/P

Europejscy politycy szykują się na zmianę władzy w USA

Współpraca Jakub Kapiszewski

Radosław Korzycki

korespondencja z Waszyngtonu

Kampania wyborcza w USA - informacje na bieżąco na

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.