Wynik o niczym nie przesądza
PROCEDURY Przegrani zwolennicy dalszego członkostwa zastanawiają się, w jaki sposób można obejść demokratycznie podjętą decyzję. Mówią o zignorowaniu rezultatów referendum lub potrzebie jego powtórzenia
Formalnie czwartkowe referendum nie było dla rządu wiążące, bo decyzję o wyjściu kraju z UE musi podjąć parlament, który zajmie się tą sprawą w przyszłym tygodniu. Ale premier David Cameron od początku jasno deklarował, że będzie się kierował wolą wyborców, niezależnie od tego, jaka ona będzie. Niemniej pojawiają się takie głosy, by posłowie się "zbuntowali". - Obudźmy się. Nie musimy tego robić. Możemy zatrzymać to szaleństwo i zakończyć ten koszmar poprzez głosowanie w parlamencie. To referendum miało charakter doradczy i niezobowiązujący - przekonywał laburzystowski poseł David Lammy. Takie rozwiązanie jest jednak mało prawdopodobne, bo zwycięstwo zwolenników Brexitu było wyraźne - wyjście z Unii poparło o prawie 1,3 mln osób więcej niż pozostanie w niej - więc wzbudziłoby to ogromne protesty społeczne. Poza tym przy obowiązującej w Wielkiej Brytanii ordynacji większościowej, gdzie wyborcy głosują na konkretnych polityków, sprzeciwienie się przez posłów woli społeczeństwa oznaczałoby dla nich koniec kariery parlamentarnej, bo w kolejnych wyborach z pewnością by przegrali.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.