Bałkańska puszka Pandory
Propozycja korekty granic między Serbią i Kosowem wywołała nerwowe reakcje. Nasz kontynent nie ma dobrych doświadczeń z takimi ruchami, które mogłyby obudzić wiele separatyzmów
Chociaż niedawne spotkanie przywódców Serbii i Kosowa w austriackim Alpbach zostało przyjęte początkowo z dużym optymizmem, to dzisiaj nad historycznym porozumieniem, które zakończyłoby spór dwóch zwaśnionych krajów, pojawia się coraz więcej znaków zapytania. Rozmowa serbskiego prezydenta Aleksandra Vučicia z jego kosowskim odpowiednikiem Hashimem Thaçim poszła w sobotę na tyle dobrze, że obaj zdecydowali się wystąpić na wspólnej konferencji prasowej. Politycy oświadczyli na niej zgodnie, że porozumienie normalizujące wzajemne relacje może wiązać się z przesunięciem granic. Thaçi próbował przekonywać europejskich partnerów, by nie bali się tego, bo – jak mówił – Serbia i Kosowo nie są pierwszymi ani ostatnimi państwami dokonującymi takiej korekty. Według Vučicia prawdziwym problemem nie byłaby zmiana granic, lecz obudzenie zahibernowanego dzisiaj sporu z Kosowem. Dlatego ten pozostający w uśpieniu konflikt należy rozwiązać za wszelką cenę – podkreślał serbski przywódca.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.