Bałkany nie mają szczęścia do Unii
Ustąpienie brytyjskiego szefa MSZ Borisa Johnsona w dniu otwarcia w Londynie szczytu poświęconego zbliżeniu tego regionu z UE to tylko jeden z niepokojących sygnałów dla krajów Południa
Chociaż wczoraj szefowie trzech rządów: Mateusz Morawiecki, Angela Merkel i Theresa May zadeklarowali silne poparcie dla europejskiej integracji Bałkanów Zachodnich, to niesmak związany z odejściem Johnsona pozostał. Ten były już minister spraw zagranicznych przedwczoraj trzasnął drzwiami Foreign Office na znak protestu wobec zbyt ugodowego, jego zdaniem, kursu brytyjskiego rządu w negocjacjach dotyczących brexitu. Johnson ustąpił dokładnie w momencie, w którym miał otwierać szczyt procesu berlińskiego poświęcony zbliżeniu Bałkanów Zachodnich do UE. Do Londynu zjechali przedstawiciele władz sześciu krajów regionu: Albanii, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Kosowa, Macedonii oraz Serbii. Johnson kazał długo na siebie czekać, aż w końcu dla wszystkich stało się jasne, że jednego z najważniejszych uczestników zabraknie. W spotkaniu brał również udział nasz minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, który miał mieć wspólną z Johnsonem konferencję prasową. W pojedynkę tłumaczył nieobecność swojego brytyjskiego odpowiednika, mówiąc, że bałkańscy „przyjaciele” rozumieją sytuację polityczną w Wielkiej Brytanii.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.