Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Von der Leyen liczy głosy

25 listopada 2019
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

P o sześciu miesiącach od wyborów europejskich i politycznych turbulencjach nominowana na przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wreszcie jest o krok od objęcia urzędu. Jutro czeka ją jeszcze finalne głosowanie w Parlamencie Europejskim, który będzie decydować w sprawie całego składu KE. Co prawda do tej pory była to raczej formalność, ale ostatnich kilka miesięcy walki von der Leyen o fotel przewodniczącej pokazało, że w europolityce nic już nie jest pewne.

Von der Leyen musiała stawić czoła nowym, trudniejszym niż dotąd realiom. Po pierwsze, utrata dominującej pozycji przez chadeków i socjalistów sprawiła, że większość w izbie osiągają dopiero trzy lub cztery frakcje. Po drugie, po wyborach w europarlamencie zasiadło 58 proc. nowych deputowanych, którzy – jak zaznacza w rozmowie z nami jeden z euro parlamentarnych weteranów – nie znają zasad gry i są o wiele bardziej skłonni głosować wbrew politycznym ustaleniom. Po trzecie, na nastroje w europejskiej polityce coraz bardziej wpływają wewnętrzne spory w krajach członkowskich.

Tak było w lipcu z niemiecką SPD należącą do grupy socjalistów, która postanowiła głosować wbrew swojej rodaczce wywodzącej się z CDU. Niemiecka polityk wygrała przewagą zaledwie dziewięciu głosów. Poparcia von der Leyen udzieliło wówczas Prawo i Sprawiedliwość należące do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). Tak naprawdę jednak to, komu von der Leyen jest winna podziękowania, okaże się jutro, bo w odróżnieniu od lipcowego jutrzejsze głosowanie będzie publiczne. – To też jest powód, dla którego tym razem rebelii raczej nie będzie, bo potem poszczególnych europosłów będzie można oskarżać o kryzys instytucjonalny – podkreśla rozmówca w izbie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.