Tuskowi źle w Brukseli nie będzie
P owrót do polskiej polityki był obciążony dużym ryzykiem. W Warszawie na Donalda Tuska czekałaby trudna batalia w wyborach prezydenckich i ponowne, niewiele łatwiejsze rozpychanie się łokciami we własnym obozie politycznym. Natomiast pozostanie w Brukseli oznacza duże pieniądze, wpływowe stanowisko i splendor europejskich salonów. Z tym wszystkim, odchodząc z Rady Europejskiej, Donald Tusk wcale nie będzie musiał się żegnać. Polski polityk trafi za moment do grona zupełnie innej rangi – byłych eurokratów, którzy cieszą się przywilejami do końca życia.
Donald Tusk po zakończeniu urzędowania w Radzie z końcem listopada ma płynnie przejść do kierowania Europejską Partią Ludową (EPP). Chociaż decyzja jeszcze nie zapadła, polski polityk nie ma na razie konkurenta i wszystko wskazuje na to, że w tym wyścigu jest już raczej pewnym zwycięzcą. Wbrew temu, co się mówi, kierowanie EPP to zajęcie z dużym potencjałem. I wielkie wyzwanie. Ta największa w UE rodzina polityczna od kilku lat jest na równi pochyłej – traci wyborców oraz pozycję w krajach członkowskich i europarlamencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.