Włoska robota w Brukseli
C hociaż Ursula von der Leyen, namaszczona przez szefów rządów państw Unii, musi jeszcze zostać zatwierdzona przez Parlament Europejski (co wcale nie przesądzone), poparcie swojej macierzystej grupy, czyli gromadzącej chadeków Europejskiej Partii Ludowej, już udało się jej zdobyć – to pierwsze wnioski, jakie można wyciągnąć z powierzenia najważniejszego stanowiska w Brukseli niemieckiej polityk.
Jej wybór na przewodniczącą Komisji Europejskiej udowadnia, że Angela Merkel wciąż ma wiele do powiedzenia na Starym Kontynencie. Wszyscy, którzy nazwali kanclerz Niemiec gasnącą gwiazdą, powinni sobie odpowiedzieć na pytanie: czy polityków, których współpracownicy otrzymują nominację na wysokie urzędy w Brukseli, nazwiemy „słabymi”?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.