Po arabskiej wiośnie nastała zima
Rządzący od kilku dekad autokraci upadli, lecz w ich miejsce przyszedł chaos. Jego konsekwencją jest liczona w setkach tysięcy liczba zabitych i uchodźców. A przyczyny wybuchu rewolucji nie zniknęły
W miniony weekend władze Tunezji oficjalnie ogłosiły, że wybory parlamentarne wygrała świecka partia Głos Tunezji (Nidaa Tounes), wyprzedzając rządzącą do niedawna umiarkowanie islamską Partię Odrodzenia (Ennahda). Ważniejsze jednak od samych wyników było to, że mimo gróźb radykałów głosowanie przebiegło spokojnie, przegrani uznali swoją porażkę, a na dodatek na listach kandydatów musiała być taka sama liczba kobiet i mężczyzn, co nie tylko w świecie arabskim jest daleko posuniętym postępem. Teraz Tunezyjczycy przygotowują się do zaplanowanych na przedostatni weekend listopada wyborów prezydenckich. Tunezja jest regionalną historią sukcesu, problem tylko w tym, że o ile cztery lata temu wydarzeniami w tym kraju zainspirował się prawie cały świat arabski, o tyle dziś kandydatów, żeby pójść jej śladem, nie widać.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.