Dziennik Gazeta Prawana logo

Agencja jak monolit

27 czerwca 2018

W żartach skrót NSA, najtajniejszej organizacji w Ameryce, rozszyfrowuje się: No Such Agency . Teraz cały świat trąbi o instytucji, której nie ma. I o masowej inwigilacji, którą się tajnie zajmowała

11 września 2001 r. Michael Clayden, ówczesny szef Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA), przybył do siedziby głównej w Fort Meade odrobinę wcześniej. To był wtorek, a we wtorki i czwartki tradycyjnie odbywał rano spotkanie z członkami kierownictwa agencji. Do swojego gabinetu w narożniku budynku Ops 2B wjechał jak zwykle prywatną windą. Około godziny 8:48, kiedy spotkanie jeszcze trwało, do gabinetu wpadła jego asystentka Cindy Farkus, informując, że w północną wieżę World Trade Center uderzył właśnie samolot. W pierwszej chwili Hayden pomyślał, że musiała to być awionetka, która w bardzo niefortunny sposób zboczyła z kursu. Dyrektor zdążył jedynie zerknąć na ekran telewizora, gdzie CNN pokazywało płonący budynek. "Podejrzanie duży pożar jak na mały samolot" - pomyślał Hayden. Po chwili asystentka wpadła do gabinetu po raz drugi, z jeszcze gorszą wiadomością - tym razem drugi samolot uderzył w południową wieżę.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.