Dziennik Gazeta Prawana logo

Postawić miasto do pionu

27 czerwca 2018

O tym, jak będą wyglądać miasta przyszłości i dlaczego wizje reżyserów filmów science fiction nijak się mają do planów urbanistów

22 piętro wieżowca w samym centrum Warszawy. Restauracja Pure Sky Club w budynku przytulonym do Złotych Tarasów, blisko przecięcia Alej Jerozolimskich z ulicą Emilii Plater. Nazwa myląca (ang. pure sky to czyste niebo), bo widok z panoramicznego okna zasnuwa gęsty smog; zanieczyszczenie pyłem jest tutaj prawie dwa razy większe niż choćby w Nowym Jorku. W dole betonowe twierdze, zatłoczone ulice i rojące się niemal wszędzie samochody. - Do 2025 r. 56 proc. światowej populacji będzie zamieszkiwać miasta. W Polsce - blisko 61 proc. - wyrywa mnie z zamyślenia głos eksperta globalnej firmy doradczej Frost & Sullivan. Na specjalnie zwołanej konferencji "Miasto jako konsument - możliwości rozwoju w miastach przyszłości" prezentuje megatrendy, które mają przybierać na sile wraz ze wzrostem populacji i inwestycji oraz rozwojem infrastruktury i technologii. - 35 światowych megamiast wygeneruje imponującą kwotę 30 bln dol. w gospodarce światowej. To oznacza, że w przyszłości to raczej miasta, a nie kraje staną się centrami inwestycji i wzrostu gospodarczego. Pewne jest też to, że zaczną w tych obszarach konkurować z państwami - dodaje po chwili. Z prognoz Frost & Sullivan wynika, że do 2025 r. dziesięć najważniejszych aglomeracji o kilkunastomilionowych populacjach będzie miało 13-proc. udział w światowym PKB; szczegółowych danych statystycznych dotyczących 2040 r. na rynku brak. Z opowieści architektów, urbanistów i socjologów, z którymi rozmawialiśmy, wyłania się za to precyzyjny obraz miasta - dokładnie megamiasta - w którym przyjdzie nam żyć za 25 lat: gęsto zaludnionego i wysokiego. Z budynkami rozbudowywanymi w górę i w dół, a inspirowanymi a to jengą, a to klockami lego, a to domami typu plug-in. Z miejscem na pionowe farmy, kurniki, a nawet pasieki. I z bardzo krótkimi dystansami do pokonania, bo nierzadko z zakazem wjazdu dla prywatnych samochodów; tylko z transportem publicznym. Głównie w technologii made in China - i to nie przez przypadek.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.