Gniew rozmontował amerykański sen
O wynikach wyborów decyduje klasa średnia, która musiała powrócić do czasów robotniczych. W Stanach, które słynęły z konkurencji, zablokowano awans społeczny. Pojawiała się za to niepewność. Bunt mas był tylko kwestią czasu
Hillary Clinton ogłosiła swój start w wyborach nie na wiecu, jak zazwyczaj robili to kandydaci, ale w formie dwuminutowego filmu, który został opublikowany na YouTubie. Przez pierwsze półtorej minuty kandydatka w ogóle się nie pojawia, zamiast niej prezentują się ludzie, którzy ją popierają. Kobieta w średnim wieku pracująca w swoim ogrodzie. Dwóch młodych braci Latynosów przygotowujących się do otwarcia firmy. Ciężarna Afroamerykanka rozpakowująca wraz z mężem kartony w nowym domku na przedmieściach. W końcu mężczyzna prowadzący pickapa, z bronią leżącą na siedzeniu pasażera. To był zbiorowy portret klasy średniej. Pomijanie jej w Stanach uchodzi za herezję. Clinton udało się odmalować sielski obrazek i przypomnieć hasła o nadziei, jakie osiem lat temu serwował Amerykanom Barack Obama.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.